Mundial 2018: Anglicy w trybie pilnym lecą do Moskwy

Wielu fanów piłkarskiej reprezentacji Anglii dopiero po awansie do półfinału mistrzostw świata zdecydowało się na wyjazd do Rosji, aby w środę kibicować na stadionie Łużniki w Moskwie swojej drużynie w pojedynku z Chorwacją.

Szansę na to będą mieli dzięki zwiększonej puli biletów, jakie zostały dla nich przygotowane oraz dodatkowym samolotom do Moskwy, jakie we wtorek odleciały z lotniska Heathrow.

"W Anglii po naszym awansie do półfinału było szaleństwo. To było naprawdę ekscytujące, dlatego teraz lecę do Rosji, aby na żywo zobaczyć awans do finału" - powiedział 27-letni Michael Roberts.

Inny fan 46-letni Bradley Goldenberg leciał do Rosji z synem.

"Czy wygrywamy, czy przegrywamy, tworzymy historię. Dlatego chcemy być w Rosji, aby zobaczyć mecz z Chorwacją. Zapowiadają się duże emocje" - powiedział.

Po zwycięstwie w ćwierćfinale drużyny 47-letniego szkoleniowca Garetha Southgate'a nad Szwecją 2:0, linie British Airways odnotowały na swojej stronie internetowej 700-procentowy wzrost liczby wyszukiwań lotów do Rosji. Wcześniej zainteresowanie było zdecydowanie mniejsze, a kibice angielscy byli ostrzegani, że w kraju gospodarza mundialu mogą się spotkać z przemocą i ogromnymi problemami logistycznymi.

Anglia, która po raz pierwszy od 28 lat i meczu z Niemcami w 1990 roku dotarła do półfinału MŚ, w środę o godz. 20. stanie przed szansą wejścia do finału.

"Wierzę w awans i dlatego tam lecę. Może dzięki swojej obecności im w tym pomogę" - powiedział na lotnisku 50-letni Lee Walkup.

Pełen optymizmu był także 28-letni Alex Klein. "Jeśli wygramy, jeśli pokonamy Chorwację, to się chyba popłaczę... Finał mistrzostw świata dla Anglii to będzie piękny sen, sen na całe życie" - zaznaczył. 

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Anglii | MŚ 2018

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje