Reklama

Reklama

MŚ siatkarzy 2018: Serbia odprawiła Australię, Srecko Lisinac bohaterem

Nie bez problemów, ale jednak za trzy punkty Serbowie ograli w niedzielę w Bari Australię 3:1 (25:20, 21:25, 25:17, 25:19). Bohaterem spotkania został środkowy bloku serbskiej kadry, do niedawna gwiazda PGE Skry Bełchatów i całej PlusLigi, Srecko Lisinac.

Reprezentacja Serbii w tegorocznych MŚ wygrała dwa z trzech rozegranych pojedynków, uległa tylko najlepszym w grupie C Amerykanom (2:3) i wygraną z Australią mogła umocnić się na pozycji wicelidera. Australia jednak żadnemu z rywali - wliczając Rosjan i Amerykanów - nie zamierzała rozdawać prezentów, a w drodze do drugiej fazy MŚ potrzebowała punktów i zwycięstw.

Nikola Grbić nie śmiał lekceważyć rywali z Antypodów i do boju posłał pierwszy skład serbskiej kadry. Do gry znakomicie weszli Marko Ivović i Srecko Lisinac, który siał na środku siatki postrach w szeregach rywali. Serbowie z marszu wzięli więc seta numer jeden (25:20) i... zacięli się w drugiej odsłonie. Spore problemy w ataku miał Aleksandar Atanasijević, a po drugiej stronie siatki Max Staples i Paul Carroll świetnie wykonywali swoją robotę. Ani się obejrzeli siatkarze z Serbii, a w meczu zrobił się remis, bo Kangury partię drugą wygrały pewnie 25:21.

Reklama

W odsłonie trzeciej Serbowie złapali wiatr w żagle, zaczęli grać skutecznie w ataku i zdecydowanie odrzucili zagrywką przeciwników od siatki. Klasą dla siebie był Lisinac, który nie tylko w ataku, ale też zagrywką i blokiem nękał Kangury w sposób niebywały. Zespół z Bałkanów narzucił Australii swój ofensywny styl gry, seta numer trzy wygrał do 17, a w czwartej odsłonie od początku miał bezpieczną przewagę i zakończył mecz wynikiem 25:19.

Srecko Lisinac dla zwycięzców zdobył w niedzielę 18 punktów (w tym 2 zagrywką i 3 blokiem). Dla reprezentacji Australii 12 "oczek" uzyskał Max Staples.

Wygrana z Australią dała reprezentacji Serbii nie tylko trzy "oczka", ale też szansę umocnienia się na pozycji drugiej w grupie C. W Bari zespół Nikoli Grbicia zagra we wtorek z Rosją i jeśli wygra, obroni pozycję i zepchnie Sborną na miejsce trzecie. Kangurom Marka Lebedewa został do rozegrania tylko mecz z Tunezją, który zaplanowano na poniedziałek. Czwarte miejsce i awans uda się Australii utrzymać w wypadku zwycięstwa z ekipą z Afryki.

Serbia - Australia 3:1 (25:20, 21:25, 25:17, 25:19)

Sędziowali: Hector Ortiz (Portoryko), Mario Bernaola Sanchez (Hiszpania)

Widzów: ok. 3000

Reklama

Reklama

Reklama