Jakub Kosowski: Faworytami Kolping i Dekorglass

"Do play off awansowały najrówniej grające zespoły, a faworytami są Kolping Frac Jarosław i Dekorglass Działdowo" - powiedział PAP były mistrz Polski w tenisie stołowym Jakub Kosowski, który w ostatnim sezonie grał we francuskim Caen.


We wtorek 29 maja w pierwszych meczach półfinałowych Kolping Frac w derbach Podkarpacia zagra z Fibrain AZS Politechniką Rzeszów, a zdobywca Pucharu ETTU Dekorglass z broniącym tytułu Dartomem Bogorią Grodzisk Mazowiecki. Rewanże w piątek 1 czerwca. Finał odbędzie się 15 czerwca w Gdańsku.

Reklama

"Bogoria i Dekorglass od paru sezonów regularnie są na podium, Kolping po rocznej przerwie wrócił na pozycję medalową, zaś po dłuższej przerwie w play off zameldowała się Politechnika, ale na pewno zasłużenie znalazła się w najlepszej czwórce. Wszyscy medaliści grali najrówniej, lecz ciężko jest wskazać głównego kandydata do złota. Faworytami są zespoły z Jarosławia i Działdowa, chociaż w rundzie finałowej gra się od zera. Dwa pozostałe kluby stać na sprawienie niespodzianek. Bardzo ważna będzie m.in. umiejętność przygotowania się do decydujących meczów po długim sezonie. A koleją kwestią dostępność najlepszych zawodników, konkretnie Azjatów" - stwierdził 35-letni Kosowski.
  Przed wyjazdem do Francji Kosowski występował w Kolpingu Frac, a wcześniej w Dartomie Bogorii oraz dwa sezony w 3S Polonii Bytom. 

"Rozgrywki superligi były interesujące także z uwagi na potencjał kadrowy poszczególnych klubów, a znów mam na myśli pingpongistów z Azji. Warta Kostrzyn spadła z ligi, ale gdy w części meczów mogła skorzystać z zawodnika z Hongkongu Lam Siu Hanga toczyła walkę jak równy z równym. Spójnia Warszawa również spisywała się bardzo dobrze mając Chińczyka Wang Jianana, chociaż w tym zespole bardzo dobrze spisywali się Patryk Chojnowski i Piotr Chodorski. Kto wie na jakim miejscu uplasowałaby się Spójnia, gdyby więcej korzystała z usług Azjaty" - dodał.

Kosowski poinformował, że opuszcza drugoligowe Caen i szuka nowego klubu. "Powrót do Polski wydaje się mało prawdopodobny, być może wrócę na stare śmieci do Niemiec, gdzie występowałem w kilku klubach" - podsumował

Dowiedz się więcej na temat: tenis stołowy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje