Reklama

Reklama

Iwona Matkowska: Stać mnie na złoty medal

Iwona Matkowska (Agros Żary) uważa, że stać ją w Londynie na złoty medal igrzysk w zapasach. Większej pewności siebie nabrała po zdobyciu w marcu tytułu mistrzyni Europy. W środę, wraz z Moniką Michalik (Orlęta Trzciel), rozpoczęła w Wiśle kolejne zgrupowanie.

Obie zawodniczki, które jako jedyne z polskich zapaśniczek wywalczyły kwalifikację olimpijską, trenowały niedawno przez blisko dwa tygodnie w Wałczu.

- Celem obozu była, jak to nazywamy, ogólna odbudowa. Rano pływałyśmy kajakami po ok. 40 minut. Potem przez półtorej godziny był trening techniczny na macie, a co drugi dzień ćwiczyłyśmy na siłowni. Po zajęciach odpoczywałam w towarzystwie dobrej książki - powiedziała Matkowska.

Jak przyznała, marcowy sukces w Belgradzie wpłynął na nią bardzo korzystnie. - Złoty medal mistrzostw Europy, tym razem w wadze 51 kg, wzmocnił mnie psychicznie. Mimo, że do końca nie byłam przekonana co do startu w wyższej kategorii, cieszę się z podjętej decyzji. Uwierzyłam, że jestem w stanie pokonać każdą rywalkę. W Londynie walczyć będę w wadze 48 kg - zaznaczyła 30-letnia zawodniczka Agrosu.

Reklama

Jej atutem jest szybkość. - Niektórzy trenerzy mówią o mnie, że jestem zapaśniczką sytuacyjną, co oznacza, że potrafię szybko znaleźć sposób na wyjście z opresji. Myślę, że jest jeszcze czas, by wzmocnić moje atuty i popracować nad wyeliminowaniem błędów. Najważniejsze, że po kontuzji barku nie ma już śladu, co mnie bardzo cieszy i nastraja optymistycznie - dodała.

W Wiśle sparingparnerkami Matkowskiej i Michalik będą zagraniczne zawodniczki, a także Agnieszka Wieszczek-Kordus (WKS Grunwald Poznań), która wprawdzie nie uzyskała olimpijskiej nominacji, ale postanowiła pomóc koleżankom w przygotowaniach do igrzysk. Była już z nimi w Wałczu.

- Z Wieszczek różni nas ponad 20 kg, więc z jej pomocy na macie korzystała głównie Monika, ale dobry humor i nieustanna skłonność do żartów Agnieszki, chociaż mogła mieć gorsze samopoczucie po stracie olimpijskiej szansy, bardzo korzystnie wpływały na wszystkich uczestników zgrupowania - podkreśliła Matkowska, podopieczna klubowego trenera Ryszarda Dynowskiego, a w kadrze Jana Godlewskiego.

Ulubione zajęcia poza matą? - Przede wszystkim czytanie książek i... gotowanie. Gdy tylko przyjadę do domu, zawsze coś upichcę. Moimi kulinarnymi specjalnościami są np. skrzydełka na ryżu, karkówka pieczona z warzywami i zapiekane brokuły. Podobnie jak Michalik mam wiernego przyjaciela. To cocker spaniel, wabi się Sparki. Jednak mój pies jest za duży, by mógł jeździć ze mną na obozy, jak Killer z Moniką. Czeka więc na mnie w domu - wspomniała.

W dorobku Matkowska ma sporo trofeów, m.in. brązowy medal mistrzostw świata w Guangzhou (2006), złoty (2012), srebrny (2005) i trzy brązowe (2008, 2010, 2011) mistrzostw Europy, złoty wojskowych mistrzostw świata w Lahti (2010), a z młodości medale mistrzostw świata kadetek i juniorek.

Przed nią, jak podkreśliła, najważniejszy sprawdzian w dotychczasowej karierze. - Wszystko podporządkowałam igrzyskom. Większość rywalek dobrze znam, z niektórymi w ostatnich dwóch latach stoczyłam po kilka walk. Moim celem jest wrócić z Londynu ze złotym medalem. Wierzę, że naprawdę stać mnie na to - powiedziała Iwona Matkowska.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje