Reklama

Reklama

Anglia: Tottenham Hotspur lepszy od Leicester City

Tottenham Hotspur ograł 3-1 (1-0) Leicester City na Wembley i znów zmniejszył stratę do Manchesteru City i Liverpool FC w czubie tabeli Premier League. Koguty znów zagrały bez Harry'ego Kane'a, ale pod nieobecność gwiazdora znaleźli się inny liderzy i Tottenham ograł Lisy w starciu 26. kolejki rozgrywek.

Zwycięstwa Manchesteru City i Liverpool FC sprawiły, że trzeci w tabeli Premier League Tottenham Hotspur musiał w niedzielę pokonać na Wembley Leicester City, by nie zwiększać starty do dwóch przewodzących lidze ekip i zachować szansę na mistrzostwo Anglii. Koguty znów jednak musiały sobie radzić bez kontuzjowanego Harry'ego Kane'a.

W pierwszej odsłonie gra była ostra i nikt nie pobłażał rywalowi, kości trzeszczały, a ekipa z Londynu prowadziła grę i szukała pierwszego gola. Udało się w 33. minucie, gdy Christian Eriksen po rzucie rożnym wrzucił piłkę przed bramkę, a tam Davinson Sanchez uprzedził defensorów i strzałem głową otworzył wynik. Koguty miały przewagę nad Lisami i miały komfort gry z kontry. Oczywiście z zachowaniem bezpieczeństwa w tyłach. Udało się, dość wspomnieć, że Leicester na bramkę Hugo Llorisa oddał przez 45 minut raptem jeden celny strzał.

Po przerwie było lepiej, goście odważniej nacierali, ale defensywa Tottenhamu nie dawała za wygraną. Aż do 59. minuty, gdy rywala wyciął w polu karnym Jan Vertonghen i sędzia Michael Oliver wskazał na "wapno". Szybko na murawie pojawił się Jamie Vardy, specjalnie by wykonać jedenastkę i doprowadzić do remisu. Jego mocny strzał w lewy róg bramki odczytał jednak bezbłędnie Lloris i karnego w 60. minucie obronił.

A trzy minuty później Eriksen skorzystał z błędów rywali we własnym polu karnym, kropnął zza szesnastki i podwyższył na 2-0, mimo usilnej interwencji Kaspera Schmeichela. Stracony gol tylko rozdrażnił zawodników Leicester, ale ich gniew nie miał przełożenia na dobrą grę. Tottenham szybko się cofnął do obrony i zapłacił za to w 76. minucie. Ładnie Lisy rozegrały piłkę w polu karnym rywala, Ricardo Pereira podał przed bramkę, a tam Vardy wyrósł jak spod ziemi i pokonał Llorisa.

Reklama

Do końca meczu pozostał kwadrans i wszyscy na Wembley wiedzieli, że to nie będzie 15 minut nudy. I nie było, bo obie drużyny w ofensywie zatraciły się niemal całkowicie. Decydujący cios zadali miejscowi, w doliczonym czasie gry kapitalną piłkę za plecy rywali dostał Heung-Min Son i pognał sam na bramkę, by pokonać Schmeichela i przypieczętować wygraną 3-1 Kogutów nad Lisami.

Dzięki wygranej i trzem wywalczonym punktom Tottenham Hotspur plasuje się na trzeciej pozycji w tabeli Premier League. Do drugiego Manchesteru City traci tylko dwa punkty, do liderującego Liverpool FC pięć. Nad czwartym Manchesterem United przewaga Kogutów wynosi dziewięć "oczek". Leicester City jest tymczasem w stawce dwunaste, ma osiem punktów zapasu nad plasującym się w strefie spadkowej Southampton FC.

Dowiedz się więcej na temat: Premier League | Tottenham Hotspur | Leicester City FC

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje