Reklama

Reklama

Zwycięstwo Wizards bez Marcina Gortata w składzie

W piątek w lidze NBA koszykarze Washington Wizards pokonali we własnej hali Phoenix Suns 109:106. W drużynie gospodarzy zabrakło Marcina Gortata, który z powodów osobistych udał się do Polski.

Trener Wizards miał problem, bo oprócz Gortata nie mógł skorzystać z trzech innych wysokich zawodników. Kontuzje leczą Brazylijczyk Nene, Drew Gooden i Kris Humphries. Polski środkowy na pewno również nie zagra w niedzielnym meczu z Dallas Mavericks.

"Powiedziałem moim zawodnikom, że gdybyśmy występowali w lidze graczy poniżej dwóch metrów, to bylibyśmy całkiem dobrzy" - żartował szkoleniowiec po meczu.

Mimo gry niższymi koszykarzami Wizards wygrali z Suns rywalizację pod tablicami. Mieli 41 zbiórek, a goście 35. W zwycięskiej ekipie najlepszy był Bradley Beal. Zdobył 34 punkty, trafiając m.in. pięć rzutów za trzy punkty, oraz miał dziewięć zbiórek i pięć asyst.

Reklama

Wizards z bilansem 8-9 zajmują 12. miejsce w Konferencji Wschodniej.

Ciekawie było w Nowym Orleanie, gdzie Pelicans pokonali po dogrywce Cleveland Cavaliers 114:108. 


Przed ostatnią kwartą gospodarze wygrywali siedmioma punktami, ale w niej to co ma najlepszego zaczął prezentować LeBron James. W tej części gry zdobył 21 z ostatnich 24 punktów "Kawalerzystów". Mógł też dać swojej drużynie zwycięstwo, ale spudłował tuż przed syreną kończąca regulaminowy czas gry.

Ostatecznie skończył mecz z dorobkiem 37 pkt, ale w dogrywce już go nie powiększył. Problem ze skutecznością mieli też jego koledzy, którzy trafili w niej zaledwie jeden rzut z gry. Wśród Pelicans prym wiódł Anthony Davis. Zanotował 31 pkt (z czego sześć w dogrywce), 12 zbiórek i cztery przechwyty.

"To dowód na to, że gdy gramy jak trzeba, to możemy pokonać każdego. Po prostu musimy zacząć to robić nie tylko w starciach z najlepszymi. Musimy grać na najwyższym poziomie w każdym meczu" - powiedział Davis.

Knicks górą w derbach Nowego Jorku. We własnej hali pokonali Brooklyn Nets 108:91. Już po pierwszej kwarcie gospodarze prowadzili różnicą 21 punktów i później kontrolowali przebieg gry. Najlepsi w zwycięskiej ekipie byli Carmelo Anthony i Kristaps Porzingis. Anthony zdobył 28 pkt, a 20-letni Łotysz dołożył 19 pkt i 10 zbiórek.

Popis gry pod tablicami znów dał Andrew Drummond. Na swoim koncie zapisał 17 pkt i 23 zbiórki, a jego Detroit Pistons wygrali we własnej hali z Milwaukee Bucks 102:95. To był jego piąty w tym sezonie mecz, w którym miał co najmniej 20 zbiórek. Wszyscy pozostali zawodnicy w NBA dokonali tej sztuki łącznie trzy razy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL