Reklama

Reklama

"Żar" ugaszony

Koniec serii Miami Heat. Koszykarze z Florydy, którzy byli niepokonani od 4 grudnia, w końcu musieli uznać czyjąś wyższość. W poniedziałek "Żar" przegrał w American Airlines Arena z "Naddzwiękowcami" z Seattle 96:98.

Koniec serii Miami Heat. Koszykarze z Florydy, którzy byli niepokonani od 4 grudnia, w końcu musieli uznać czyjąś wyższość. W poniedziałek "Żar" przegrał w American Airlines Arena z "Naddzwiękowcami" z Seattle 96:98.

LeBron James nawet w plastykowej masce jest liderem swojego zespołu. Młody obrońca zdobywając 26 punktów poprowadził Cleveland Cavaliers do zwycięstwa na Charlotte Bobcats 94:83. James musiał zagrać w masce, ponieważ w poprzednim meczu "Kawalerzystów", przeciwko "Rakietom" z Houston, dostał łokciem od Dikembe Mutombo, centra rywali, który złamał mu kość policzkową.

Przed spotkaniem w Miami center Sonics Jerome James powiedział: - Shaq w "trumnie" jest jak Superman, poza nią to tylko Clark Kent. Moim zadaniem jest, aby O'Neal pozostał Kentem jak najdłużej. Nie do końca mu się to udało. Shaq zdobył bowiem swoje punkty (25) zebrał swoje piłki (14) i zanotował klubowy rekord sezonu w blokach (siedem). Jednak gra O'Neala, Dwyane'a Wade'a (28 "oczek) i Eddiego Jonesa (14) nie wystarczyła, aby przedłużyć rekordową serię 14 zwycięstw z rzędu.

Reklama

W ekipie "Naddzwiękowców" bardzo dobrą partię rozegrał Ray Allen, który zdobył 35 punktów, 11 z nich rzucając w czwartej kwarcie. Niewiele brakowało, aby jednak to nie wystarczyło do wygranej. Przy stanie 98:95 dla Sonics szansę na zmianę rezultatu miał jeszcze E. Jones, ale na 1,6 s przed końcem był faulowany przy rzucie za trzy punkty. Obrońca "Żaru" nie trafił pierwszego wolnego, a przy trzecim specjalnie spudłował, ale jego drużynie zabrakło już czasu na dobitkę.

W spotkaniu rozegranym w Charlotte James szczególnie dobrze zaprezentował się w drugiej kwarcie, kiedy "Kawalerzyści mieli serię 18:4, a Drew Gooden w trzeciej (14:0), dając swojej drużynie bezpieczną przewagę, której gospodarze nie byli już w stanie zniwelować. W ogóle druga połowa w wykonaniu Bobcats nie była zbyt dobra. Goście pozwolili im bowiem w tym czasie nie rzucienie tylko 31 punktów.

Czwarte w karierze triple-double Paula Pierce'a (19 "oczek", 10 zbiórek, 10 asyst) plus skuteczna gra Ricky'ego Davisa (23 punkty) pozowoliło Boston Celtics na łatwe zwycięstwo z New Orleans Hornets, mimo braku Gary'ego Paytona. Obrońca "Celtów" z powodu kontuzji (uraz ścięgna) opuścił dopiero czwarty mecz w 15-letniej karierze.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 3 stycznia

Reklama

Reklama

Reklama