Reklama

Reklama

Wzruszenie Wizards, 14 pkt Lampego

Washington Wizards mieli powody do wzruszeń. Zespół ze stolicy wygrał na własnym parkiecie z Chicago Bulls 93:82 i po raz pierwszy od sezonu 1996-97 awansował do playoffs. Co więcej, uczynił to pierwszy raz od czasu, gdy przestał nosić poprzednią nazwę - Bullets.

I my tej nocy w NBA mieliśmy jednak małe powody do satysfakcji. Maciej Lampe zaliczył bowiem swój najlepszy występ w sezonie, zdobywając 14 punktów dla New Orleans Hornets, którzy oczywiście przegrali - tym razem w Denver z tamtejszymi Nuggets 102:116.

Reklama

Wróćmy jednak na parkiet do MCI Center, gdzie "Czarodzieje" po raz pierwszy "wyczarowali" przepustkę do playoffs. Larry Hughes zdobył 23 punkty, Gilbert Arenas dodał 21, a Antawn Jamison zapisał na swoim koncie 19 punktów i 14 zbiórek w meczu z Bulls, którzy - występując bez Eddy'ego Curry'ego (problemy z sercem), Andrei Nocioniego (zawieszony) i przez większość pojedynku bez Tysona Chandlera (wyrzucony z parkietu) - już po pierwszej kwarcie przegrywali 12:28.

Kiedy spotkanie się zakończyło gracze gospodarzy nie opuścili jednak parkietu, bowiem na wielkim ekranie transmitowano interesujące ich spotkanie pomiędzy Pacers a Nets. W Indianapolis ostatecznie triumfowali gospodarze 90:86, fundując miejsce w "postseason" nie tylko sobie ale i Wizards. Ekipa z Waszyngtonu rozpoczęła świętowanie - właściciel Abe Pollin wygłosił wzruszające przemówienie, spod dachu lunął gęsty deszcz konfetti, a koszulki z napisem "One team. One goal. Washington Wizards playoffs" już były przygotowane...

Co ciekawe ostatni występ stołecznej drużyny w NBA Playoffs to było starcie właśnie z Bulls. Zespół noszący wówczas nazwę "Pociski" przegrał w sezonie 1996-97 w I rundzie 0-3. Teraz Wiazrds walczą o przewagę własnego parkietu w I rundzie, a później mają nadzieję na pierwsze zwycięstwo w playoffs od 1988 roku i pierwszy awans do II rundy od 1982 roku.

- Przeszliśmy długą drogę po poprzednim sezonie i to jest miłe uczucie - stwierdził Hughes. - Teraz mamy możliwość, by naprawdę zabłysnąć.

Obok Wizards i Pacers, minionej nocy także Celtics zapewnili sobie miejsce w "postseason", pokonując w Milwaukee miejscowych Bucks 111:108.

Na Zachodzie porażka Grizzlies w Houston z "Rakietami" 92:100 dała jeszcze cień nadziei Wolves. "Leśne Wilki" pokonały u siebie Golden State Warriors 116:100 i tracą trzy mecze do Grizzlies, co oznacza iż w ostatnich czterech spotkaniach ekipie z Memphis wystarczy do awansu jedno zwycięstwo lub jedna porażka rywali z Minneapolis.

Powrót Tima Duncana po kontuzji skręcenia kostki nie okazał się szczęśliwy dla Spurs, którzy przegrali w Salt Lake City z Jazz 91:93. Duncan zdobył wprawdzie 17 "oczek" (6/7 z gry), ale bohaterem meczu był Mehmet Okur, którego dobitka na 2,4 s przed syreną dała zwycięstwo podopiecznym Jerry'ego Sloana. Ostatni rzut należał wprawdzie do zespołu z San Antonio, ale Manu Ginobili (21 pkt) tym razem spudłował.

New Orleans Hornets przegrali na wyjeździe 102:116 z Devner Nuggets, ale dobry wystąp zanotował Maciej Lampe, który grał 24 minuty i zdobył 14 punktów. Miał także osiem zbiórek (rekord kariery) i dwie asysty.

To najlepszy wynik Lampego w tym sezonie. 9 stycznia, grając jeszcze w barwach Phoenix Suns, Polak zdobył 10 punktów w spotkaniu z Pacers. Najlepszy występ w NBA Lampe zanotował jednak 20 marca ubiegłego roku, gdy rzucił 17 pkt także dla "Słońc" przeciwko Milwaukee Bucks.

We wtorkowym meczu najskuteczniejszym zawodnikiem Hornets był J.R.Smith - 25 punktów. Dla Nuggets 19 pkt zdobył Carmelo Anthony. Była to już 60. porażka New Orleans Hornets, którzy są jedną z najsłabszych drużyn ligi NBA.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 13 kwiernia

Dowiedz się więcej na temat: pierwszy raz | występ | porażka | Washington Wizards | NBA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje