Reklama

Reklama

Wolves poskromili Lakers, Lampe na ławce

Minnesota Timberwolves pokonali w Los Angeles słynnych Lakers 97:84 w najciekawiej zapowiadającym się piątkowym spotkaniu NBA.

"Leśnych Wilków" poprowadził do zwycięstwa Latrell Sprewell, który na parkiecie w Staples Center zdobył aż 35 punktów. Spory wkład w sukces Timberwolves wnieśli również Sam Cassell (28 "oczek) oraz Kevin Garnett (20 punktów, 11 zbiórek).

Liderzy Midwest Division poprawili w ten sposób swój doskonały bilans wyjazdowych spotkań (17-8), a wygrana z Lakers była ich 21 zwycięstwem w ostatnich 26 meczach.

W drużynie pokonanych pojawił się ponownie Shaquille O'Neal, który zdobył 22 punkty. Nadal brak wśród "Jeziorowców" kontuzjowanego Karla Malone'a. Ze względu na doznaną w piątek kontuzję palca wskazującego nie grał z kolei Kobe Bryant. Karrem Rush, który go zastąpił, zdobył 17 punktów.

Reklama

Maciej Lampe ponownie przez cały mecz siedział na ławce rezerwowych, a jego Phoenix Suns przegrali na wyjeździe z Washington Wizards 100:105. Była to już 31. porażka Suns w obecnym sezonie.

Najskuteczniejszym zawodnikiem meczu był Joe Johnson z Suns, który zdobył 28 punktów i zaliczył również pięć zbiórek i dziewięć asyst. Natomiast najwięcej punktów dla Wizards zdobył Larry Hughes (23)

W piątek zwycięstwo na wyjeździe 92:74 nad Boston Celtics odnieśli koszykarze New York Knicks, w których barwach występuje Cezary Trybański. Polak nie grał w tym meczu, ponieważ nadal znajduje się na liście kontuzjowanych zawodników. Nowojorczycy wygrali z Celtami wszystkie trzy mecze sezonu.

Najwięcej emocji w piątkowy wieczór dostarczyło kibicom spotkanie w Toronto, gdzie Raptors dopiero po dogrywce ulegli Detroit Pistons 89:90. Bohaterem "Tłoków" byli Richard Hamilton (w doliczonym czasie gry zdobył wszystkie osiem punktów dla swojej drużyny) oraz Ben Wallace, który w ostatnich pięciu sekundach dwukrotnie blokował rzuty rywali.

Hamilton ostatecznie zakończył spotkanie z dorobkiem 28 "oczek", a Wallace w sumie zaliczył aż 18 zbiórek!

- To bardzo przykra i bolesna porażka - podsumował mecz coach Raptors Kevin O'Neill, w którego ekipie najskuteczniejszym graczem był oczywiście Vince Carter (31 punktów).

Golden State Warriors po raz piąty z rzędu nie dali szans Chicago Bulls, wygrywając z nimi przed własną publicznością tym razem 101:81. Bulls, którzy w piątek przegrali dziewiąte spotkanie z ostatnich dziesięciu, w 47 meczach sezonu zdołali wygrać zaledwie trzynaście razy. Gorszy bilans od nich ma "czerwona latarnia" Atlantic Division, Orlando Magic (13 zwycięstw i 35 porażek).

18 717 widzów w Milwaukee przyszło obejrzeć po raz pierwszy pierwszoroczniaka LeBrona Jamesa. Uzyskał 20 punktów, ale spudłował w trzech kolejnych rzutach wolnych w ostatniej minucie meczu. Bucks pokonali w ten sposób Cleveland Cavaliers i odnieśli 14 zwycięstwo we własnej hali w ostatnich 15 spotkaniach.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w spotkaniach NBA z 30 stycznia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje