Reklama

Reklama

Wizards wciąż bez zwycięstwa, klęska Bobcats

Nadal nie wiedzie się w NBA koszykarzom Washington Wizards. Po przegraniu w poniedziałek u siebie z San Antonio Spurs dwunastego meczu w seonie (92:118) pozostają jedynym zespołem bez zwycięstwa.

Stołeczna drużyna jest dwunastą w historii z tak niekorzystnym bilansem początku rozgrywek. Niechlubny rekord dzierżą New Jersey Nets, którzy w sezonie 2009/2010 przegrali o sześć meczów więcej. Głównymi autorami sukcesu Spurs w Waszyngtonie byli Boris Diaw (16 pkt), Tiago Splitter (15 i 12 zbiórek) oraz Tony Parker (15). Wśród Wizards najwięcej punktów rzucili Jordan Crawford (19), Kevin Seraphin (18) oraz Martell Webster (16).

Zawodnicy Brooklyn Nets wygrali pierwsze w historii rozgrywek nowojorskie derby, pokonując u siebie, w hali Barclays Center, po dogrywce New York Knicks 96:89. W regulaminowym czasie na tablicy widniał wynik 84:84.

Reklama

- To wspaniale uczucie, kiedy możemy nagrodzić kibiców za ich wspaniałą postawę  zwycięstwem" - powiedział trener Nets Avery Johnson. To pierwsze derby miasta nad Hudsonem, po przeprowadzce Nets z New Yersey do Brooklynu.

Najcelnie, wśród gospodarzy rzucał Brook Lopez - 22 pkt. Po 16 pkt dodali Gerald Wallace i Deron Williams. Zarówno Lopez jak i Wlliams zanotowali double-double. Pierwszy z nich miał 11 zbiórek, a drugi 14 asyst. Do poziomu gry czołowych zawodników Knicks Carmelo Anthony'ego (35 pkt) i Tysona Chandlera (28) nie byli w stanie dostosować się pozostali ich koledzy. Obie drużyny w trzynastu spotkaniach wygrały po dziewięć razy.

40-punktowa przewaga (64:24) do przerwy Oklahoma City Thunder w meczu z Charlotte Bobcats zapowiadała totalną klęskę gości. Przegrali ostatecznie 69:114. Po pięciu minutach drugiej połowy gospodarze prowadzili już 79:25. Takiego czarnego dnia Bobcats w historii jeszcze nie mieli. Taka różnica w meczu jest piątą pod względem wysokości w NBA, największą od 2 listopada 1991 roku, kiedy Golden State Warriors dystansowali Sacramento Kings 88:41. W zespole Oklahomy punktowało dwunastu graczy - 18 zdobył Kevin Durant, 14 Thabo Sefolosha, natomiast 13 Hasheem Thabeet.

"Senny mecz", jak określają go komentatorzy, rozegrany został w Memphis, gdzie miejscowi Grizzlies pokonali Cleveland Cavaliers 84:78 wygrywając dziesiąte spotkanie sezonu z 12.

W Chicago, Milwaukee Bucks odrobili stratę 27 punktów i pokonali tamtejszych Bulls 93:92. Powody do radości mieli kibice Bucks, jest to bowiem pierwsze zwycięstwo w rywalizacji z "Bykami" od 6 kwietnia 2010 roku.

Szóstą wygraną przed własna publicznością w Salt Lake City zanotowali Utah Jazz, zwyciężając sąsiadów, Denver Nuggets, 105:103.

New Orleans Hornets po zwycięstwie w Los Angeles z Clippers 105:98 przerwali serię siedmiu porażek. Ten mecz będzie chciał jak najszybciej zapomnieć gracz podstawowego składu gospodarzy Blake Griffin. Zagrał 35 minut i zdołał zaliczyć zaledwie... cztery punkty i sześć zbiórek. To czwarty przypadek w jego 173 meczach sezonu zasadniczego i play off, gdy nie zdobył co najmniej dziesięciu punktów. Bardzo dobrze za trzy punkty rzucał natomiast jego kolega Caron Buttler. Dziewięć udanych prób z 15 to jego rekord życiowy. Ustanowił także inny, tym razem klubowy. Jest bowiem pierwszym graczem Clippers, który rzucił w tym sezonie 30 pkt. 

Poniedziałkowe wyniki:

Brooklyn Nets - New York Knicks            96:89 (po dogrywce)

Washington Wizards - San Antonio Spurs     92:118

Detroit Pistons - Portland Trail Blazers  108:101

Chicago Bulls - Milwaukee Bucks            92:93

Memphis Grizzlies - Cleveland Cavaliers    84:78

Oklahoma City Thunder - Charlotte Bobcats 114:69

Utah Jazz - Denver Nuggets                105:103

Los Angeles Clippers - New Orleans Hornets 98:105

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje