Reklama

Reklama

Wielki mecz Wade'a, Heat jeszcze w grze

Dwyane Wade podtrzymał nadzieję fanów Miami Heat na wydłużenie serii. Jego 30 punktów zdobytych w drugiej połowie, z rekordowych w tegorocznych play off 46 "oczek", popsuło nadzieję "Celtów" na łatwe 4-0 w tej serii. "Żar" wygrał 101:92.

Popularny Flash ponadto ustanowił punktowy rekord klubu w historii play off, bijąc swoje własne i wcześniejsze osiągnięcie (przyćmił osiągnięcia Shaqa O'Neala, Alonzo Mourninga, Tima Hardawaya, Glena Rice'a czy Steve'a Smitha - już w finałach 2006 rzucając wówczas 43 "oczka" przeciwko Dallas), trafiając 16 z 24 rzutów (w tym 5/7 za trzy punkty). Same 19 punktów padło jego łupem w ostatniej odsłonie, kiedy ważyły się losy spotkania.

Niestety, lider Miami, znów nie mógł liczyć na słabo spisującego się w tej serii Jermaine'a O'Neala (dwa punkty). Duże wsparcie dla Flasha przyszło jednak z rąk Quentina Richardsona (20 pkt) i Michaela Beasleya (15).

Reklama

Gracze Erika Spoelstry udanie rozpoczęli spotkanie, szybko przejmując kontrolę nad wynikiem spotkania, po pierwszej kwarcie prowadzili 31:18. Ich przewaga w pewnym momencie drugiej kwarty wzrosła do18 "oczek" (42:24). Jednak goście pokazali charakter i łatwo nie złożyli broni. Gracze Doca Riversa odrobili, głównie za sprawą Rajona Rondo (23 pkt) siedem "oczek" na przestrzeni drugiej kwarty. W trzeciej skuteczne akcje Kevina Garnetta (18 pkt i 12 zb.) i spółki spowodowały, iż bostończycy prowadzili sześcioma punktami.

Wade włączył się do gry

Wówczas do gry ponownie mocno włączył się Wade. Dzięki jego postawie i 19 punktach w ostatniej kwarcie meczu, Heat zdobyli 25 punktów, podczas gdy rywale tylko osiem! Po kolejnej trójce Flasha "Żar" osiągnął 11 "oczek" przewagi i tego meczu już nie przegrał! Następne spotkanie już we wtorek, tym razem w TD Garden.

Od czasów Michaela Jordana, najzagorzalsi fani "Byków" nie pamiętają, kiedy w spotkaniu na ich parkiecie, tak wyraźnie któryś z graczy młodego pokolenia, mocno zdominował spotkanie. Bulls mimo najskuteczniejszej w play off, statystyce wygranych na własnym parkiecie, nie potrafili powstrzymać asa Cavaliers LeBrona James i zatrzymać podrażnionej poprzednią porażką "Kawalerii". Jeśli podopieczni Mike'a Browna zagrają podobnie i tak skutecznie na swoim parkiecie w Quicken Loans Arena to losy tej konfrontacji zakończą się w pięciu spotkaniach.

Gracze z Cleveland zanotowali ponad 50-procentową skuteczność na wyjeździe w United Center, a gospodarze nie potrafili skutecznie rozbijać agresywnej defensywy gości, notując 40 procent z gry.

Ponadto bardzo dobrze tego wieczoru czuł się James, który już do przerwy miał 17 punktów, siedem zbiórek i sześć asyst. Ponadto panujący MVP trafił buzzer-beatera z końcem drugiej odsłony, a na koniec trzeciej oddał nieprawdopodobny - celny rzut z połowy boiska.

Król James rządził w Chicago

Do poziomu swojego lidera dopasowali się Antawn Jamison (24 pkt) i Mo Williams (19), a dzięki ich akcjom Cavs schodzili na przerwę z zapasem 10 "oczek". Mimo dobrej postawy Joakima Noaha (21 pkt i 20 zb.) "Byki" nie potrafiły powstrzymać wejść w strefę Jamesa czy Jamisona. Skuteczna zespołowa defensywa, szybkie przejście z obrony do ataku, wymuszanie strat - kończone efektownymi kontrami, mocno zniechęciły graczy trenera Del Negro.

Ponadto coach "Byków" nie mógł już liczyć na tak skuteczne jak w poprzednich meczach występy swoich kluczowych graczy tj. Hinricha (10 pkt) i Denga (16 pkt). Poza indywidualnymi akcjami Brada Millera i Flipa Murraya (razem 18 "oczek") - gospodarze też nie mogli znaleźć właściwego i potrzebnego wsparcia z ławki. Gracze z Wietrznego Miasta nie wygrali żadnej z kwart.

Trzecia kwarta w wykonaniu "Kawalerzystów" najmocniej uwydatniła przewagę i dominację przyjezdnych. James przejął absolutną kontrolę nad spotkaniem, notując wielkie triple double na poziomie 37pkt/12 zb./11 as.

Jeden z oglądających ze mną zawodników, sarkastycznie zasugerował, iż Król dobrze się bawił - jak z dziećmi w piaskownicy. Dosadne - jednak coś z tego można było zaobserwować na parkiecie w Chicago, szczególnie że trener Del Negro nie znalazł żadnej odpowiedzi w obronie i ataku na tak wybitnego przeciwnika.

Konferencja Wschodnia:

Miami Heat - Boston Celtics 101:92 (31:18, 18:25, 22:34, 30:15)

Miami: Wade 46, Richardson 20, Beasley 15, Chalmers 7, Arroyo 6, Wright 4, O'Neal 2, l Anthony 1, Haslem 0 (11 zb).

Boston: Rondo 23, Garnett 18 (12 zb), Pierce 16, R. Allen 15, Finley 7, T. Allen 6, Wallace 5, Davis 2, Perkins 0, Robinson 0.

Stan rywalizacji do czterech zwycięstw 3-1 dla Celtów.

Chicago Bulls - Cleveland Cavaliers 98:121

Chicago: Noah 21/20 zb., Rose 21, Deng 16, Murray 11, Hinrich 10, Miller 7, Gibson 4, Warrick 3, Pargo 3, Brown 2, Johnson 0, Richard 0.

Cleveland: LeBron James 37/12 zb./11 as., Jamison 24, Mo Williams 19, Parker 12, Hickson 10, O'Neal 6, West 6, Varejao 3, Moon 2, Gibson 2, Ilgauskas 0, Jawad Williams 0.

(stan rywalizacji do czterech zwycięstw 3-1 dla Cavaliers)

Konferencja Zachodnia:

San Antonio Spurs - Dallas Mavericks 92:89

(stan rywalizacji do czterech zwycięstw 3-1 dla Spurs)

Utah Jazz - Denver Nuggets 117:106

(stan rywalizacji do czterech zwycięstw 3-1 dla Jazz)

Dyskutuj o NBA na blogu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje