Reklama

Reklama

W Orlando umiarkowany sceptycyzm w sprawie Gortata

Kibice Orlando Magic są umiarkowanymi entuzjastami w sprawie powrotu Marcina Gortata - wynika z sondy zamieszczonej na oficjalnej stronie drużyny z Florydy. Tylko 24 procent zgodziłoby się na przejście polskiego koszykarza z Phoenix, niezależnie od warunków.

26 procent z nich nie chce jego powrotu. Natomiast największa grupa, czyli 50 procent ankietowanych uważa, że byłoby to możliwe, gdyby transakcja wymiany nie pociągnęłaby za sobą zbyt wielkich kosztów, nie tylko finansowych, ale przede wszystkim osobowych, które mogłyby osłabić zespół z Florydy.

Znacznie więcej entuzjazmu co do pozyskania Gortata przejawiają fani Boston Celtics, którzy na jednym z portali zaprezentowali fotomontaż z Polakiem ubranym w koszulkę "Celtów" w roli głównej.

Spekulacje na temat opuszczenia Suns przez Polaka rozpoczęły się kilkadziesiąt godzin temu. Po słabych weekendowych meczach przeciwko Los Angeles Lakers i Miami Heat, stracił on wysokie pozycje w indywidualnych rankingach NBA (po 11 meczach utrzymał tylko drugie miejsce wśród najlepiej blokujących).

Reklama

Na portalu ESPN jeden z dziennikarzy napisał, że kilka klubów: Milwaukee Bucks, Oklahoma City Thunder, Portland Trail Blazers, New Orleans Hornets oraz Orlando i Boston jest zainteresowanych jego pozyskaniem.

Środkowy reprezentacji bardzo dobrze rozpoczął sezon 2012/13. W czterech meczach na początku listopada zdobył średnio 16,2 punktu i miał 12,5 zbiórki. W pięciu ostatnich już tylko 6,8 i 8,2, co sprawiło, że średnie obniżyły się do 11,0 pkt i 9,8 zb.

Gortat, który karierę w NBA rozpoczynał w Magic, miniony sezon miał najlepszy w karierze. Zakończył go jako lider Phoenix Suns w średniej liczbie punktów (15,4), zbiórek (10,0) i bloków (1,5). Miał też 31 double-double, co dało mu siódme miejsce w klasyfikacji. Był ósmy w lidze pod względem średniej liczby zbiórek oraz piąty w rankingu skuteczności rzutów za dwa punkty. Istotną rolę w jego dokonaniach miał rozgrywający Phoenix Steve Nash, o którym Gortat mówił, że otwiera mu drogę do kosza.

"Słońca" wybrały go z 57. numerem w drafcie w 2005 roku, ale natychmiast odesłały do Magic. Z klubem z Orlando podpisał umowę dopiero po dwóch latach, w lipcu 2007 roku. Na Florydzie, jako zmiennik Dwighta Howarda, zdobywał średnio 3,7 pkt, miał 4,7 zbiórki.

Przeszedł do Suns 18 grudnia 2010 roku. W Arizonie mógł wyjść z cienia gwiazdy NBA - Howarda, który na Florydzie był jego wzorem i mentorem, ale także potężnym konkurentem do gry w wyjściowym składzie.

Najbliższy mecz koszykarze Phoenix rozegrają w środę we własnej hali z Portland Trail Blazers. Trener Alvin Gentry zapowiedział zmiany w pierwszej piątce zespołu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL