Reklama

Reklama

Trybański: Gortat nie jest przepłacony

Minionej nocy ruszył nowy sezon najsilniejszej koszykarskiej ligi świata NBA. O tym, co mogą osiągnąć Washington Wizards i Marcin Gortat (pierwszy mecz Wizards w środę na wyjeździe z Miami Heat), o ruchach transferowych i faworytach rozgrywek Maciej Gaweł rozmawiał z pierwszym Polakiem, który zagrał w NBA, Cezarym Trybańskim.

Maciej Gaweł: Polskich kibiców interesował będzie Marcin Gortat, który drugi sezon rozegra w Washington Wizards. Polak dostał gwiazdorski kontrakt, czy będzie grał na miarę pieniędzy, które zarobi (60 milionów dolarów za pięć lat gry - przyp. red.)?

Reklama

Cezary Trybański: - Nie patrzmy, ile Marcin tam zarabia, bo to nie są jakieś ogromne pieniądze jak na NBA. Tam można zarobić dużo więcej. Myślę, że Marcin jest wart tych pieniędzy, nie jest przepłaconym zawodnikiem. W zeszłym roku dołączył do zespołu późno, bo po okresie przygotowawczym był wymieniony. Wkomponował się w drużynę dość szybko, grał dobrze i działacze to docenili, dlatego zaoferowali mu taki kontrakt. Gdyby udało mu się powtórzyć statystyki z ubiegłego sezonu, będzie dobrze.

Twoim zdaniem Gortat może stać się prawdziwym liderem, czy wciąż zostanie pomocnikiem, nawet najlepszym?

- Marcin jest w NBA już kilka lat, grał w wielu drużynach, zbierał doświadczenie, mógł podpatrywać starszych kolegów, od których uczył się. Myślę, że jest w stanie pełnić rolę takiego lidera, czy to na boisku, czy poza nim. Ale czy będzie czołową postacią? Jest tam paru zawodników takich jak Paul Pierce, z dużym doświadczeniem, który będzie chyba walczył o status takiej gwiazdy. Ale jak najbardziej Marcin ma takie szanse.

W Waszyngtonie pozostawiono szkielet drużyny. Został Wall, został Beal, Nene, jest Gortat, doszedł Paul Pierce. Na co twoim zdaniem będzie stać tę drużynę?

- Myślę, że mogą celować w jakieś trzecie miejsce w swojej konferencji.

Marcin Gortat mówił o finale Wschodu.

- I bardzo dobrze. W Stanach ceni się zawodników, którzy stawiają sobie wysokie cele. Ja jak najbardziej życzę mu, żeby udało się to osiągnąć, ale liga to zweryfikuje.

Czy "Wizards" nie zaszkodzi to, że jak wyliczyli statystycy, będą mieli najstarszą drużynę w lidze ze średnią wieku 28,7 lat?

- Te 28 lat na zespół to jeszcze nie jest tak źle. Czy to przeszkodzi? Ciężko przewidzieć. Tak samo w zeszłym roku wszyscy mówili o San Antonio, że już są starym zespołem, że sobie nie dadzą rady, a jednak zdobyli mistrzostwo. Wiek chyba nie odgrywa tutaj jakiejś szczególnej roli. Bardziej liczy się forma i to jak zawodnicy się czują.

Władze mówią o skróceniu meczów, zawodnicy o zmniejszeniu ich liczby w sezonie, że wystarczy mniej niż 82 spotkania w fazie zasadniczej. Co o tym sądzisz?

- 82 mecze to jest dosyć dobra liczba. Wiem, że chodzą takie słuchy, żeby to zmienić. Pewnie coś na rzeczy jest i dojdzie do takich zmian. Ale ja z perspektywy czasu, kiedy tam byłem, mogę powiedzieć, że jest to naprawdę trudny okres. Najtrudniejsze są chyba zmiany stref czasowych i to, że się dużo podróżuje. Myślę, że wystarczyłoby po prostu rozciągnąć sezon w czasie, o dodatkowe dwa miesiące. Większość drużyn, które nie wchodzą do play off, bardzo wcześnie kończy sezon. Oni mają sześć miesięcy przerwy między rozgrywkami, więc po prostu bym je wydłużył na wzór europejski.

Który transfer w lecie był twoim zdaniem najważniejszy, bądź może okaże się najważniejszy w trakcie sezonu, zmieni układ sił?

- Wszyscy wiemy o tym, że LeBron James przeszedł z Miami do Cleveland, które zyskało na jakości. Doszedł tam także Miller, z którym się znali z Miami, tak więc Cavaliers mocno zyskają na tej wymianie. Jest też nowy trener, który ma doświadczenie europejskie (David Blatt, pracował w m.in. w Izraelu, Rosji, Włoszech i Grecji - przyp. red.) i nie wiadomo czy to będzie jego słabą stroną, czy też może sprawdzi się w NBA. Z drugiej strony może czymś zaskoczyć, pokazać w tej lidze coś innego.

Los Angeles Lakers będą grali bez Steve'a Nasha. To duża strata?

- Lakersi są w tej chwili mocno osłabieni. Gasol odszedł do Chicago, Nash jest kontuzjowany, Kobe Bryant wraca po kontuzji i tak naprawdę jego forma jest niewiadomą, choć w meczach przedsezonowych pokazał, że nadal potrafi grać. Ale nie wiemy jak sobie poradzi po przerwie i jak jego organizm zniesie takie obciążenia. Pracując z całym sztabem będzie sobie radził, ale to już nie będzie to samo Lakers co kiedyś.

Twój faworyt na Wschodzie i na Zachodzie?

- Wierzę, że San Antonio nadal będzie chciało walczyć o mistrza, będzie chciało obronić tytuł, choć będzie to trudna sprawa. Zwłaszcza, że w ostatnich latach nie udało im się tego dokonać. A w Konferencji Wschodniej ciężko typować. Jest Chicago i Cleveland. Chicago dosyć fajnie się "uzbroiło". Biorąc pod uwagę to jak grali w ubiegłym sezonie... Jest Gasol, jest dwóch "pierwszoroczniaków", którzy potrafią grać, zobaczymy jak się zaaklimatyzują w NBA. Wszystko też zależy od tego jak Derrick Rose będzie się prezentował po kontuzji. Jeśli on będzie grał na swoim poziomie, to faworyta bym upatrywał właśnie w Chicago Bulls.

Również w kontekście wygrania całej ligi?

- Myślę, że tak.

Dowiedz się więcej na temat: Cezary Trybański | Marcin Gortat | Washington Wizards | NBA | koszykówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje