Reklama

Reklama

"The Last Dance". Zabójstwo ojca Michaela Jordana

Ta zbrodnia wstrząsnęła Ameryką. Dwóch nastoletnich rabusiów zabiło ojca Michaela Jordana. Legendarny koszykarz wkrótce po jego śmierci zawiesił karierę. Wrócił silniejszy, a pierwszy z tytułów po powrocie przypieczętował w "Dniu Ojca". O tych dramatycznych wydarzeniach opowiada siódmy odcinek serialu "The Last Dance".

23 lipca 1993 roku. Autostrada numer 74 w pobliżu Lumberton w Karolinie Północnej. Tę drogę James Jordan sr. mógłby pokonywać z zamkniętymi oczami. Pokonywał ją wielokrotnie. Był zmęczony. Zjechał na moment na parking, by odpocząć.

Reklama

Larry Demery i Daniel Green czaili się na parkingu, by kogoś obrabować. Uwagę dwóch nastoletnich opryszków przyciągnął samochód - nowy czerwony Lexus SC400. Wart był wówczas 40 tys. dolarów. Początkowo - jak zeznawali później - chcieli obrabować właściciela, ukraść auto. Gdy przystąpili do działania, James Jordan się obudził. Przestraszyli się. Jeden z nich (do dziś zwalają wzajemnie na siebie winę) wystrzelił. Ojciec Michaela Jordana zginął na miejscu. Miał 56 lat.

Demery i Green ograbili ofiarę. Wśród ich trofeów znalazły się osobiste rzeczy Jamesa Jordana, w tym podarowane przez syna pierścienie za dwa tytuły NBA. Bawili się też zrabowanym telefonem komórkowym. Dzwonili, ile się da. Jedno z pierwszych połączeń wykonali na sex-telefon. Obnosili się z ukradzionymi rzeczami. Nagrali filmik pozując z biżuterią ojca legendy NBA. W tle leciała muzyka rap.

Samochód z ciałem ofiary porzucili po drodze podobno wtedy, gdy zorientowali się kogo zabili. Złapani przez policję, zostali skazani na karę dożywotniego więzienia.

Poszukiwania ciała Jordana seniora trwały blisko trzy tygodnie. Zwłoki znalezione zostały na bagnach Południowej Karoliny. Były w stanie rozkładu. Do ich identyfikacji potrzebna była karta dentystyczna ofiary.

Zbrodnia wstrząsnęła Ameryką. Michael Jordan był już wtedy idolem w USA. Z Chicago Bulls zdobył trzy tytułu mistrza NBA. Dwukrotnie został mistrzem olimpijskim, w 1992 roku z legendarnym Dream Teamem. Bezsprzecznie był numerem 1 w koszykówce. "Każdy chciał został Michaelem Jordanem" głosiła jedna z kampanii reklamowych. Dzięki niemu sport w USA stał się jedną z najbardziej istotnych części kultury masowej.

- Był dla mnie skałą. Zawsze byliśmy sobie bliscy. Udzielał mi zawsze cennych wskazówek - zwierzał się, mówiąc o swoim ojcu, Michael Jordan w siódmym odcinku "The Last Dance". Śmierć ojca w istotnym stopniu zaważyła na karierze legendy NBA. Starał się nie okazywać emocji, być silnym, ale głęboko przeżył tragedię. Wkrótce ogłosił decyzję, że kończy z koszykówką. 

W październiku 1993 roku poinformował, że stracił chęć do gry. - Przynajmniej wiem, że mój ostatni mecz obejrzał mój ojciec - mówił na konferencji prasowej. Ale to nie był koniec.

Dowiedz się więcej na temat: Jordan Michael | NBA | 'The Last Dance'

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje