Reklama

Reklama

Świetna seria Heat trwa

Shaquille O'Neal rzeczywiście sprawia, że wszyscy w Miami czują się lepiej. Środkowy Heat zdobył w niedzielny wieczór 27 punktów, prowadząc swój zespół do "domowej" wygranej nad Orlando Magic 117:107

Heat odnieśli w ten sposób ósme zwycięstwo z rzędu, a na przeciwnym biegunie są natomiast Los Angeles Clippers, którzy polegli na własnym parkiecie z Memphis Grizzlies 82:92, przegrywając piąte kolejne spotkanie.

Reklama

W Miami o zwycięstwie gospodarzy zdecydował zryw w końcówce czwartej kwarty. Jeszcze na pięć minut przed końcem Magic prowadzili 103:102. W kolejnych akcjach błysnął jednak O'Neal. Shaq najpierw popisał się "dunkiem", podał do Eddie'ego Jonesa (celny rzut za trzy) i zaliczył kolejną asystę, tym razem do Christiana Laettnera (po jego "lay-upie" Heat prowadzili już 107:103). Minutę później sam wykonał akcję 2+1 i było praktyczne po meczu.

W niedzielny wieczór O'Neala dobrze wspomagali Eddie Jones (25 pkt, 8/10 z gry) oraz Dwyane Wade (22 pkt), który miał jednak fatalną skuteczność (spudłował 14 z 20 rzutów z gry). Cuttino Mobley uzyskał 22, a Grant Hill dodał 20 "oczek" dla Magic, którzy polegli pomimo dobrej aż 51-procentowej skuteczności z gry.

Piątą porażkę z rzędu oraz szóstą w ostatnich siedmiu pojedynkach ponieśli Clippers, ulegając w Staples Center Memphis Grizzlies 82:92. Corey Maggette zdobył 22 punkty, a Elton Brand dodał 19 "oczek" dla podopiecznych Mike'a Dunlaevy'ego, którzy mają ujemny wskaźnik zwycięstw (11-12) po raz pierwszy od 21 listopada. Zespół z Memphis, dla którego Pau Gasol rzucił 20 punktów, ma natomiast bilans 6-4 od kiedy Mike Fratello zastąpił 2 grudnia na stanowisku szkoleniowca Hubie Browna, który odszedł na emeryturę. New Jersey Nets przegrali na wyjeździe z Toronto Raptors 99:110. W barwach Nets nie zadebiutował jeszcze Vince Carter, który kilka dni temu przeszedł z... Raptors. Tylko pierwsza kwarta zakończyła się remisem 22:22. W pozostałych lepsi byli gospodarze. Drużynę z Toronto do zwycięstwa poprowadził Morris Peterson, który zdobył 20 punktów. W ostatniej odsłonie dzielnie wspierał go rezerwowy Lamond Murray - uzyskał w niej 12 punktów, a łącznie zapisał na swym koncie 18 pkt.

Nets (nie zagrał jeszcze Carter, który nie był jeszcze oficjalnie zatwierdzony przez władze NBA) nie pomogła bardzo dobra postawa Richarda Jeffersona - 38 pkt.

Liderzy Atlantic Division, New York Knicks pokonali przed własną publicznością Utah Jazz 94:93. Wśród triumfatorów wyróżnił się Jamal Crawford, który w ostatnich pięciu minutach spotkania zdobył 11 punktów (łącznie miał ich 24).

W ostatniej sekundzie, przy stanie 94:90 dla Knicks, Turek Mehmet Okur trafił za trzy punkty, ale graczom Jazz nie udało się już odrobić jednopunktowej straty.

Sacramento Kings nie dali żadnych szans najsłabszej ekipie ligi New Orleans Hornets (bilans 2-21), wygrywając 107:71. Trzecią kwartę "Królowie" rozstrzygnęli na swoją korzyść różnicą aż 21 punktów (35:14). Najskuteczniejszym koszykarzem meczu był Predrag Stojakovic z Kings (21 pkt).

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 19 grudnia

Dowiedz się więcej na temat: wieczór | Memphis | Shaquille O'Neal | miami | magic

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy