Reklama

Reklama

Suns górą w Cleveland

Phoenix Suns z Maciejem Lampe w składzie pokonali w Cleveland miejscowych Cavaliers 103:86 we wtorkowym spotkaniu NBA.

19-letni Polak przebywał na parkiecie 9 minut i oddał w tym czasie trzy niecelne rzuty. Lampe zapisał także na swoim koncie 2 asysty oraz ... aż 5 fauli.

"Słońca" do 24. zwycięstwa w sezonie (niestety bilans Suns nadal wygląda marnie; 24-47) poprowadził Joe Johnson, który uzbierał na swoim koncie 31 punktów oraz 6 asyst i był to jego najlepszy wynik w karierze. Spory wkład w sukces drużyny z Arizony mieli również Amare Stoudemire (21 pkt, 11 zbiórek) oraz Shawn Marion (20 pkt, 9 zbiórek).

- Młody zespół zawsze jest wielką niewiadomą, ale w ostatnich dwóch spotkaniach kontrolowaliśmy sytuację i dobrą grą powoli odbijamy się od dna - stwierdził po meczu w Cleveland szkoleniowiec Suns, Mike D'Antoni.

Reklama

Walczący o playoffs Cavaliers doznali w ten sposób trzeciej porażki z rzędu (bilans 31-39). W spotkaniu z Suns najlepiej na parkiecie radził sobie LeBron James (25 pkt).

Najwięcej emocji we wtorkowy wieczór było podczas meczu w Nowym Orleanie, gdzie Hornets minimalnie pokonali Detroit Pistons 82:81. Zwycięstwo "Szerszeniom" zapewnił dopiero w ostatniej sekundzie (!) Jamaal Magloire, który zakończył mecz z dorobkiem 17 punktów i 13 zbiórek. Desperacki rzut Magoire'a (na 5 sekund przed końcem jego pierwszą próbę zablokował Wallace) był odpowiedzią na trafienie z dystansu Chauncey'a Billupsa na 17 sekund przed końcową syreną. "Tłoki" zanotowały w ten sposób pierwsza porażkę po serii ośmiu kolejnych wygranych.

O sporą niespodziankę postarał się zespół Milwaukee Bucks, który pokonał w Sacramento miejscowych Kings 112:101, kończąc tym samym wspaniałą passę 29 kolejnych zwycięstw "Króli" przed własną publicznością. Dla "Kozłów" było to pierwsza wygrana po złej serii pięciu porażek z rzędu, a zarazem ośmiu w dziewięciu ostatnich meczach. Ekipę z Minneapolis do nieoczekiwanego sukcesu poprowadzili Michael Redd (26 pkt) oraz Keith Van Horn (22 pkt, 11 zbiórek).

W meczu na szczycie Konferencji Zachodniej Minnesota Timberwolves wygrali na własnym parkiecie z San Antonio Spurs 86:81. "Tripple-double" zaliczył w tym spotkaniu Sam Cassell (14 pkt, 11 asyst, 10 zbiórek), a najskuteczniejszym graczem "Leśnych Wilków" był oczywiście Kevin Garnett (27 pkt). Obrońcy trofeum doznali w ten sposób czwartej z rzędu porażki na wyjeździe.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w spotkaniach NBA z 23 marca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje