Reklama

Reklama

Strzeleckie popisy, akrobatyczne wsady

Konkurs rzutów za trzy punkty zakończył się tak, jak można było przewidywać patrząc na popisy strzeleckie Jasona Kapono w ostatnich sześciu tygodniach tegorocznego sezonu NBA.

Skrzydłowy Miami Heat, który prowadzi w NBA z niesamowitą skutecznością 56 procent z gry zza linii trzech punktów, o mało w pierwszej rundzie nie pobiłby wydawało się nietykalnego rekordu Craiga Hodgesa (Bulls) trafiając 19 z 25 rzutów, w tym komplet rzutów ostatnią piłką serii premiowaną dwoma punktami. Obrońca tytułu, Dirk Nowitzki (Dallas Mavericks) nie miał już od początku rywalizacji żadnych szans, a jedynym koszykarzem, który próbował nawiązać walkę z Kapono był Agent Zero (z takim gra numerem w Wizards) czyli Gilbert Arenas zaliczając 23 punkty. Reszta stawki - Jason Terry (Mavericks/10 pkt), Damon Jones (Cavaliers/15 pkt) oraz Mike Miller (Grizzlies/18 pkt) odpadła w pierwszej rundzie konkursu.

Reklama

W rundzie finałowej Kapono ponownie nie miał godnych siebie rywali - 24 punkty wystarczyły do zwycięstwa, a przegrywając rywalizację w Las Vegas, Nowitzki stracił pierwszą od sezonu 2002/2003 (Peja Stojakovic) szansę na obronę tytułu.

Dwyane Wade, który nie tylko zdominował Las Vegas pod względem liczby i wielkości reklam. pokazał w konkursie wszechstronności, że im stawka jest większa, tym jest coraz lepszy. Spotykając się w finale konkursu wszechstronności z Kobe Bryantem (LeBron James oraz Chris Paul odpadli w eliminacjach), rozgrywający Miami potrafił przebrnąć konkurs przeszkód (podania, slalom między tyczkami, rzut za trzy punkty) w czasie 26.4 sekundy. Był to drugi pod rząd triumf Wade'a w tym konkursie, zaś rekord trasy ciągle należy do Steve Nasha - 25,8 sekundy.

21-letni Gerald Green z Boston Celtics zakończył sobotnią część weekendu NBA akrobatycznym wsadem nad stołem za który otrzymał maksymalną liczbę 50 punktów od grona sędziów, którzy co nieco wiedzą o tym konkursie - Michaela Jordana, Dominique'a Wilkinsa, Kobe Bryanta, Juliusa Erwina i Vince'a Cartera. Green był bez wątpienia najbardziej pomysłowym z uczestników konkursu, który z roku na rok staje się coraz bardziej przewidywalny. Tym razem koszykarz z Bostonu zyskał sobie uznanie widowni całą serią wsadów - od podania swojego kolegi klubowego Paula Pierce'a poprzez skok nad rywalem z tego roku i mistrzem z 2006 roku Nate Robinsonem. W pierwotnej wersji tego ostatniego skoku Green miał tylko przelatywać nad kartonową podobizną Nate'a, ale kiedy ten ostatni zgodził się wystąpić na żywo, koszykarz Bostonu i tak dał sobie radę, pozostawiając w pokonanym polu właśnie Robinsona oraz Tyrusa Thomasa (Bulls) i Dwighta Howarda (Magic).

Green zgarnął więc nagrodę dla najlepszego w konkursie wsadów, ale najbardziej spektakularny pokaz należał do Dwighta Howarda. Howard, który wcześniej wnioskował, by wsady odbywały się do kosza zawieszonego na wysokości aż 12 stóp, ale nikt inny nie chciał się na to zgodzić, chwycił piłkę podawaną przez Jameera Nelsona, a następnie przykleił na górze tablicy (dokładnie 12 stóp i 6 cali) nalepkę ze swoją podobizną.

Przemek Garczarczyk z Las Vegas

Dowiedz się więcej na temat: las vegas | miami | konkurs | NBA | popisy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje