Reklama

Reklama

Spurs ciągle błyszczą

San Antonio Spurs są już tylko o jedno zwycięstwo od awansu do finału playoffs NBA sezonu 2004/05. W sobotę po raz trzeci pokonali najlepszą drużynę fazy zasadniczej - Phoenix Suns - wygrywając 102:92.

W poniedziałek w San Antonio być może dojdzie do decydującego spotkania finału Konferencji Zachodniej. - Chcemy zakończyć tę serię w następnym meczu - zapowiedział Tim Duncan, gwiazda "Ostróg".

Reklama

To właśnie ten zawodnik najjaśniej błyszczał w sobotę w barwach gospodarzy. Duncan zdobył 33 punkty, trafiając 9 z 17 rzutów z gry i 15 z 15 wolnych, ponadto miał 15 zbiórek. - Zaczynając tę serię nie chcieliśmy pozwolić rywalom na zdobywanie 100 punktów w meczu. W sobotę ta sztuka nam się udała. Chcemy zakończyć tę serię już w następnym spotkaniu. Oni są naprawdę niebezpieczni - stwierdził koszykarz "Ostróg".

Duncana wspomagali Tony Parker (18 pkt, siedem asyst) i Manu Ginobili (18 pkt, dziewięć zbiórek i cztery przechwyty). - Zagraliśmy dobrą, zespołową koszykówkę. Wykonaliśmy dobrą pracę w defensywie i to był klucz do zwycięstwa - dodał Gregg Popovich, coach Spurs. I miał całkowitą rację. W pierwszej połowie gospodarze pozwolili rzucić Suns tylko 39 punktów, w tym 10 w drugiej kwarcie, co jest najgorszym wynikiem ekipy z Phoenix w tym sezonie.

Podopiecznym Mike'a D'Antoniego nic nie pomogła dobra gra Amare Stoudemire'a, który zdobył 34 punkty, w tym 16 w ostatniej kwarcie, i miał 11 zbiórek oraz powrót na parkiet po sześciu meczach przerwy (kontuzja) Joe Johnsona (15 "oczek"). - Nie zagraliśmy tak, jak tego oczekiwaliśmy. Jestem zawiedziony - jasno postawił sprawę Quentin Richardson.

Zobacz WYNIKI oraz zdobywców punktów w NBA Playoffs 2005

Dowiedz się więcej na temat: Phoenix Suns | Phoenix | NBA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje