Reklama

Reklama

Spełnione życzenia Wade'a

Tylko kilka dni musiał czekać Dwyane Wade, aby spełniły się jego dwa świąteczne życzenia. Minionej nocy gracz Miami Heat zaliczył pierwsze w karierze w NBA triple-double oraz wygrał z mistrzami ligi Detroit Pistons. Magia Świąt na niektórych działa wyjątkowo szybko.

Tylko kilka dni musiał czekać Dwyane Wade, aby spełniły się jego dwa świąteczne życzenia. Minionej nocy gracz Miami Heat zaliczył pierwsze w karierze w NBA triple-double oraz wygrał z mistrzami ligi Detroit Pistons. Magia Świąt na niektórych działa wyjątkowo szybko.

Wade zdobył w Auburn Hills na przedmieściach Detroit 31 punktów, dodał do tego 10 asyst oraz 10 zbiórek, prowadząc Heat do wygranej z "Tłokami" 89:78. Było to 13. z rzędu zwycięstwo zespołu z Florydy w tegorocznych rozgrywkach.

- Świetnie się czuje z pierwszym triple-double w karierze, gdyż pokazuje to, że potrafię grać również zespołowo. Świetnym uczuciem jest też pokonanie Pistons, gdyż do tej pory w mojej młodej karierze jeszcze to mi się nie udało - powiedział po meczu urodzony w Chicago 22-latek.

Podczas spotkania z mistrzami NBA, Wade był nie do zatrzymania w swoich wejściach na kosz, imponował również świetnymi podaniami oraz walką na tablicach. Trafił 12 z 18 rzutów z gry oraz 7 z 10 wolnych.

Reklama

21 punktów do dorobku Heat dodał Shaquille O'Neal, który nie wygrał w Detroit od blisko trzech lat. Jako gracz Los Angeles Lakers przegrał w The Palace of Auburn Hills pięć spotkań z rzędu, w tym trzy w NBA Finals 2004. Shaq, który grał z Kobe Bryantem w LA oraz w Orlando z Penny Hardaway'em stwierdził, że żaden z nich nie był tak dobry jak Wade w tym momencie kariery.

- To najlepszy drugoroczniak z jakim kiedykolwiek gralem. Przy mnie grało dwóch wielkich graczy, ale ten chłopak jest najlepszy w swoim drugim sezonie w lidze - pochwalił Wade'a center Heat, którzy w grudniu wygrali 14 spotkań, doznając tylko jednej porażki (4 grudnia z Nuggets).

Tak naprawdę to nic nie zapowiadało, że Heat wygrają spotkanie w Detroit, gdyż jeszcze w ósmej minucie czwartej kwarty to Pistons prowadzili 76-71. Jednak od tej pory Heat popisali się "runem" 18-2, przechylając szalę meczu na swoją stronę.

- Mieliśmy kontrolę nad meczem i później ją straciliśmy. To jeden z tych meczów, o których musimy trochę pogadać w zespole - powiedział Ben Wallace.

W East Rutherford Jermaine O' Neal popsuł Vince'owi Carterowi debiut przed własną publicznością. Dzięki 31 punktom zdobytym przez nękanego przez sąd gracza, Indiana Pacers pokonali New Jersey Nets 96:83.

Kilka godzin wcześniej sędzia George B. Daniels orzekł, że O' Neal nie musi pauzować 10 meczów pozostałych z nałożonej przez NBA kary 25 spotkań. Przypomnijmy, że Jermaine był zamieszany w bójkę podczas meczu z Pistons.

Vince Carter zdobył 25 punktów w debiucie przed swoją nową publicznością. Na pewno 20 tysięcy widzów w Continental Airlines Arena jeszcze bardziej go polubi, gdy Nets (bilans 10-18) dzięki jego punktom będą wygrywali mecz za meczem i awansują do playoffs, gdyż na razie są poza pierwszą "8" w Konferencji Wschodniej.

24. mecz w sezonie wygrali San Antonio Spurs, pokonując w Portland tamtejszych Blazers 114:80. Tim Duncan zdobył 19 punktów, a Tony Parker dołożył 18.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 30 grudnia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL