Reklama

Reklama

Sonics są w playoffs

Seattle SuperSonic wygrywając we wtorek z Memphis Grizzlies 102:99 zapewnili sobie występ w playoffs, po raz pierwszy od trzech lat. Podopieczni Nate'a McMillana są jedną rewelacji z tegorocznych rozgrywek, a ich gra opiera się na trójce zawodników: Rayu Allenie, Rashardzie Lewisie i Luke'u Ridnourze.

Miami Heat są praktycznie nie do pokonania na własnym parkiecie. Tym razem przekonali się o tym Toronto Raptors. Goście prowadzili jeszcze na początku czwartej kwarty, ale wtedy drugi bieg włączyli Dwyane Wade i Shaquille O'Neal, co pozwoliło Heat wygrać 103:91.

Reklama

W końcówce spotkania w Memphis z bardzo dobrej strony pokazał się Ridnour, który w ostatnich czterech minutach zdobył dziewięć ze swoich 15 punktów. 22 "oczka" dodali Allen i Jerome James (rekord kariery).

"Naddźwiękowcy" potrafili we wtorek odwrócić losy meczu, gdyż w trzeciej kwarcie przegrywali już 14 punktami. Przy stanie 99:99 wolnego wykorzystał James, potem piłkę stracił Shane Battier, a w odpowiedzi faulowany 15 sekund przed końcem Ridnour trafił dwa osobiste. Sytuację próbował jeszcze uratować Mike Miller, ale dwukrotnie spudłował.

Dla "Żaru" wygrana z Raptors była 17. z rzędu w American Airlines Arena. Gdy do końca spotkania zostawało 10.12 min goście prowadzili 81:79. Wtedy nastąpiła seria ekipy z Miami (15:2), która pozwoliła gospodarzom przejąc kontrolę nad meczem. Raptors nie potrafili się pogodzić z tym, że przegrywają i najpierw z boiska został usunięty skrzydłowy Morris Peterson, a następnie dołączył do niego szkoleniowiec Sam Mitchell.

We wtorek LeBron James otrzymał wsparcie od Erika Snowa i Jeffa McInnisa, co pozwoliło Clevelenad Cavaliers pokonać na własnym parkiecie Los Angeles Clippers 94:84.

Gwiazda "Kawalerzystów" zdobyła 22 punkty, a Snow z McInnisem zaliczyli wspólnie 14 asyst. - Obaj dobrze prowadzili grę drużyny - ocenił szkoleniowiec gospodarzy Brendan Malone.

Gdy Kobe Bryant dostaje wsparcie od kolegów z drużyny, to Los Angeles Lakers wygrywają. Tak było we wtorek. "Jeziorowcy" pokonali w Staples Center New York Knicks 117:107 i przerwali serię ośmiu porażek. Bryant zdobył 32 punkty, 26 dodał Caron Butler, a 18 Devon George. To zwycięstwo wciąż daje nadzieje finalistom z ubiegłego sezonu na grę w tegorocznym playoffs.

Wsparcia kolegów nie miał za to Stephon Marbury. Co z tego, że obrońca Knicks rzucił 45 "oczek" i zaliczył 10 asyst, jak jego wysiłek poszedł na marne.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 29 marca

Dowiedz się więcej na temat: W.E. | Memphis Grizzlies | miami | Memphis

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje