Reklama

Reklama

Show Nowitzkiego, Mavs górą

Dirk Nowitzki zdobył 53 punkty w zwycięskim dla Dallas Mavericks meczu na własnym parkiecie z Houston Rockets 113:106 (po dogrywce). To najlepsze osiągnięcie Niemca w NBA i jednocześnie punktowy rekord tego sezonu.

W drugim spotkaniu rozgrywanym minionej nocy, Cleveland Cavaliers rozbili w Denver tamtejszych Nuggets 92:73.

Nowitzki, który osiągnął także punktowy rekord klubu, wygrał prestiżowy pojedynek z dwukrotnym królem strzelców ligi zawodowej - Tracy McGrady uzyskał dla Rockets 48 "oczek". - To było jak za czasów Jordana i Birda - powiedział gracz Mavs Jason Terry.

O zwycięstwie Mavs zdecydowała pewnie wygrana dogrywka, w której gospodarze nigdy nie przegrywali. Do tego jednak w ogóle nie musiało dojść, gdyby gracz gości Bob Sura nie spudłował rzutu za trzy równo z końcową syreną regularnego czasu gry.

Reklama

Po 85 sekundach dogrywki było już 103:93, a "run" 10:0 Mavs był w całości dziełem Nowitzkiego, który ten fragment meczu zakończył celnym rzutem za trzy. - Są takie wieczory, kiedy kosz wydaje się zdecydowanie większy niż jest w rzeczywistości - powiedział Niemiec. - Bardzo podobał mi się sposób w jaki zacząłem spotkanie. Czułem, że to będzie dobry występ.

Nowitzki trafił 15 z 32 rzutów z gry oraz 21 z 22 wolnych. Zaliczył także 16 zbiórek w ciągu 50 minut spędzonych na parkiecie. - To dobry pomysł dawać mu piłkę, kiedy ma dobry dzień, a nawet jeśli tak nie jest, to i tak nie jest to najgorszy pomysł - powiedział szkoleniowiec zespołu z Dallas Don Nelson.

McGrady, który w poprzednich trzech meczach rzucał średnio 16 punktów, tym razem także miał dobry dzień. Zawodnik ekipy z Houston trafił 19 z 36 rzutow z gry, w tym 6 z 13 za trzy. - Niesamowity mecz do oglądania - ocenił czwartkowe wyczyny Nelson. - To był niesamowity popis strzelecki przez dwóch graczy, którzy zasługują na miano wielkich gwiazd.

Były koszykarz drużyny z Dallas Jim Jackson, do którego należał wcześniej punktowy rekord Mavericks (50 pkt dla Mavs zdobył także Jamal Mashburn), zdobył 17 punktów dla Rockets. Tylko cztery z rzuty z gry udało się natomiast umieścić w koszu Yao Mingowi (13 pkt i 14 zb.), który nie zdołał zapobiec piątej z rzędu porażce ekipy z Houston.

W Denver miejscowi Nuggets probowali podwajać najlepszego strzelca Cavs LeBrona Jamesa, ale i tak nie na wiele się to zdało. Najlepszy debiutant ubiegłego sezonu zrobił swoje, zdobywając 17 punktów. LeBron wygrał także, po raz pierwszy, pojedynek dwóch najbardziej obiecujących graczy młodego pokolenia z Carmelo Anthonym, który rzucił dla Nuggets 14 "oczek". - No to chyba on teraz stawia - zażartował James. - To było wspaniałe zwycięstwo, ale muszę wygrać jeszcze trochę więcej meczów przeciwko niemu.

James rzucił 12 "oczek" już w pierwszej połowie, walnie przyczyniając się do prowadzenia gości 58:30 po 24 minutach. Cavs zdobyli do przerwy najwięcej punktów w tym sezonie, a Nuggets zanotowali swój najgorszy wyczyn "punktowy" w pierwszych dwóch kwartach w bieżących rozgrywkach.

Cavaliers poprawili swój bilans na 10-6, zrównując się z Heat i Pacers. Te trzy zespoły mają obecnie najlepszy wskaźnik zwycięstw na Wschodzie. Nuggets (8-7) zajmują 10. lokatę w Konferencji Zachodniej.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 2 grudnia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL