Reklama

Reklama

Rzut Bosha na 1,1 sekundy przed końcem dał zwycięstwo Heat

Koszykarze Miami Heat wygrali na wyjeździe z San Antonio Spurs 88:86 w rozegranym w Niedzielę Wielkanocną meczu na szczycie ligi NBA.

Pojedynek dwóch najlepszych zespołów sezonu rozstrzygnął na 1,1 sekundy przed końcową syreną Chris Bosh, trafiając za trzy punkty. Gospodarze już nie mieli czasu na wyprowadzenie akcji.

Bosh zdobył w sumie 23 punkty, Ray Allen dorzucił 14, Norris Cole - 13, a Mike Miller - 12. Gościom nie przeszkodziła absencja dwóch wielkich gwiazd - LeBrona Jamesa oraz Dwyane'a Wade'a. O tym, że nie zagrają ze względu na urazy, poinformowano niemal w ostatniej chwili.

Niewykluczone, że był to ze strony Heat swoisty "rewanż" za nieobecność w Miami liderów San Antonio - Tima Duncana, Tony'ego Parkera oraz Manu Ginobilego - w jednym z pierwszych spotkań sezonu. Władze ligi uznały wówczas, że ta absencja była nieusprawiedliwiona i ukarały zespół "Ostróg" grzywną w wysokości 250 tys. dolarów.

Reklama

Heat wygrali 29 z 30 ostatnich meczów, w tym wcześniej 27 z rzędu, co było drugą najdłuższą passą sukcesów w historii NBA. Do wyrównania rekordu Los Angeles Lakers sprzed 41 lat zabrakło zespołowi z Florydy sześciu zwycięstw.

Najdłuższą obecnie serią ośmiu wygranych mogą się pochwalić New York Knicks, którzy w hali Madison Square Garden pewnie pokonali Boston Celtics 108:89. Carmelo Anthony uzyskał 24 punkty dla gospodarzy i zaliczył dziesięć zbiórek.

Nowojorczycy udowodnili swoją wyższość nad rywalami z Bostonu po raz drugi w tym tygodniu. Knicks już wcześniej zapewnili sobie udział w play off, natomiast Celtics wciąż walczą o awans i aktualnie plasują się na siódmej pozycji w Konferencji Wschodniej.

O jedno z dwóch wolnych jeszcze miejsc na Wschodzie rywalizuje w sumie pięć drużyn, m.in. Washington Wizards i Toronto Raptors, które w niedzielę zmierzyły się w stolicy USA. Zwyciężyli Wizards 109:92, spychając rywali na 11. miejsce w tabeli.

W dwóch pozostałych niedzielnych meczach Chicago Bulls wygrali z Detroit Pistons 95:94, a New Orleans Hornets pokonali Cleveland Cavaliers 112:92.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje