Reklama

Reklama

Rekord Duncana, niespodzianka z Oklahomy

Nieoczekiwane zwycięstwo Oklahomy City Thunder nad Bostonem Celtics 89:84 to największa niespodzianka piątkowych meczów NBA. Pod nieobecność kontuzjowanego Kevina Duranta w zespole z Oklahomy brylował Russell Westbrook.

Zawodnicy z Bostonu mieli poważne problemy z obroną. Dopiero w czwartej kwarcie skupili się na kryciu dobrze dysponowanego Westbrooka (zdobył 31 punktów) i przez dziesięć ostatnich minut spotkania Thunder nie trafili ani razu z gry. Dla Celtics najwięcej punktów uzyskał Kevin Garnett - 16.

Kolejne zwycięstwo (dziewiąte z rzędu) odniosły San Antonio Spurs, które w Salt Lake City pokonały Utah Jazz 94:82. Ich bilans wynosi 10-1 i nigdy w historii klub nie zanotował tak dobrego startu rozgrywek.

W piątek Tim Duncan został najlepszym strzelcem "Ostróg". Zdobył 19 punktów i w sumie ma ich 20 797. Tym samym wyprzedził Davida Robinsona, który grając dla zespołu z San Antonio uzyskał 20 790 "oczek".

Reklama

- Od wielu lat robi tutaj dobrą robotę. Był główną siłą stojącą za naszymi mistrzostwami. Fakt, że pobił ten rekord nie jest dla nikogo z nas zaskoczeniem, a po prostu wykonanym zadaniem - powiedział Gregg Popovich, szkoleniowiec Spurs.

Osiągnięcie Duncana pozwoliło trochę usunąć w cień Tony'ego Parkera, który rozgrywał pierwszy wyjazdowy mecz odkąd jego żona Eva Longoria złożyła pozew rozwodowy. Kibice Jazz starali się jak mogli uprzykrzać życie Francuzowi, gdy miał piłkę, kilka razy dało się nawet słyszeć okrzyki "Eva!".

Parker nic sobie jednak z tego nie robił. Zdobył 24 punkty, w tym cztery z rzędu w końcówce. On wyszedł z hali bez słowa, natomiast inni gracze "Ostróg" świętowali zwycięstwo.

Znakomita postawa Dirka Nowitzkiego (36 punktów, 8 zbiórek) nie uchroniła Dallas Mavericks przed czwartą porażką w sezonie. W piątek ulegli przed własną publicznością Chicago Bulls 83:88.

Po trzeciej kwarcie Byki przegrywały już 12 punktami, ale brak koncentracji i świetne interwencje Derricka Rose'a (22 punkty) zmieniły przebieg meczu. Drużyna z Chicago walczyła do końca i w ostatnich minutach osiągnęła sukces.

W Minneapolis Kobe Bryant poprowadził Los Angeles Lakers do zwycięstwa nad miejscową ekipą Timberwolves 112:95. Lider zespołu gości zdobył 23 punkty i miał 8 zbiórek. Kluczowym zawodnikiem był jednak rezerwowy Matt Barnes. Spędził na parkiecie zaledwie 24 minuty, ale uzyskał 24 punkty, miał 7 zbiórek i 6 asyst.

W drużynie gospodarzy swój najlepszy występ w karierze zaliczył serbski środkowy Darko Milicić - 23 pkt i 10 zbiórek.

Piątkowe wyniki:

Boston Celtics - Oklahoma City Thunder 84:89

Dallas Mavericks - Chicago Bulls 83:88

Golden State Warriors - New York Knicks 119:125

Miami Heat - Charlotte Bobcats 95:87

Minnesota Timberwolves - Los Angeles Lakers 95:112

New Orleans Hornets - Cleveland Cavaliers 108:101

Philadelphia 76ers - Milwaukee Bucks 90:79

Sacramento Kings - New Jersey Nets 86:81

Toronto Raptors - Houston Rockets 106:96

Utah Jazz - San Antonio Spurs 82:94

Washington Wizards - Memphis Grizzlies 89:86

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje