Reklama

Reklama

Policjanci mogą mieć kłopoty przez LeBrona Jamesa

Policjanci, którzy eskortowali najbardziej wartościowego koszykarza sezonu zasadniczego i finałów ligi NBA LeBrona Jamesa na koncert Justina Timberlake'a i Jay'a w Miami, mogą mieć kłopoty. Ich przełożeni wszczęli śledztwo w sprawie przekroczenia przepisów.

- Policjanci wykazali zrozumienie i potraktowali mnie bardzo dobrze. Eskorta była konieczna, bo korek był niesamowity - napisał na jednym z portali społecznościowych koszykarz. Nie wyjaśnił jednak, w jaki sposób nakłonił funkcjonariuszy do pomocy.

Przełożeni policjantów, którzy pilotowali samochód Jamesa, nie wykazali zrozumienia dla ich działań. W oświadczeniu rzecznika policji stwierdzono, że działania naruszyły wewnętrzne przepisy, a eskorta nie była wcześniej zaplanowana.

28-letni koszykarz Heat zamieścił film z "akcji" policyjnej w internecie. Widać na nim, jak samochód Jamesa otoczony wozami policyjnymi jedzie po prąd po zakorkowanej, trzypasmowej jezdni.

Reklama

Według informacji portali muzycznych Justin Timberlake i Jay-Z mieli oświadczyć, że nie rozpoczną koncertu dopóki nie pojawi się na nim gwiazdor NBA.

James, który przyczynił się do obrony tytułu przez Miami (drużyna z Florydy pokonała w finale San Antonio Spurs 4-3), zdobywał w sezonie zasadniczym średnio 26,8 pkt, miał 8 zbiórek i 7,3 asysty, a w play off  odpowiednio 25,9 pkt, 8,8 zb. i 6,6 asyst.

Dowiedz się więcej na temat: LeBron James | NBA | koszykówka | policja | Justin Timberlake | koncert

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje