Reklama

Reklama

Pistons krok od rekordu

Już tylko jednego zwycięstwa potrzebują Detroit Pistons, aby zrównać swój historyczny wyczyn z sezonu 1989-90, kiedy to wygrali trzynaście z rzędu spotkań w NBA.

Minionej nocy popularne "Tłoki" pokonały w Milwaukee miejscowych Bucks 99:94 i było to ich dwunaste kolejne zwycięstwo w tym sezonie.

Kolejnym rywalem zespołu z Miasta Forda będą w The Auburn Palace San Antonio Spurs i nie sposób wyobrazić sobie lepszego zwieńczenia w drodze po rekord, jak zwyciężyć właśnie obrońców tytułu.

Na parkiecie w Milwaukee brylował Chauncey Billups, który zdobył 26 punktów. Dzielnie wspierali go również Richard Hamilton (22 "oczka") oraz Ben Wallace (13 punktów, 11 zbiórek). Zwycięstwem w Milwaukee "Tłoki" przerwały serię 11 kolejnych wygranych Bucks przed własną publicznością.

Reklama

Drugie z rzędu zwycięstwo w NBA pod wodzą nowego trenera Lenny'ego Wilkensa odnieśli New York Knicks. Koledzy Cezaego Trybańskiego w Chicago pokonali drużynę Bulls 101:96. Polak, który od trzynastu dni broni barw Knicks, nie grał, gdyż wpisany jest na liście kontuzjowanych. Zmiana trenera okazała się dobrym pociągnięciem władz Knicks, które ostatnio, wobec słabych wyników drużyny, dokonały masowej wymiany graczy z zespołem Phoenix Suns (wskutek tej wymiany Trybański trafił do Nowego Jorku, a Maciej Lampe - do Phoenix).

Ten krok jednak nie od razu poskutkował, gdyż nowojorczycy wciąż przegrywali. W środę zdecydowano się odsunąć trenera Dona Chaneya. Lenny Wilkens udanie zadebiutował w roli szkoleniowca Knicks, którzy przed własną publicznością wygrali pewnie w piątek z Seattle SuperSonics 108:88.

Sobotni mecz wyjazdowy z Chicago także zakończył się sukcesem, ale po twardej walce. Po trzech kwartach Bulls prowadzili różnicą siedmiu punktów. Goście zawdzięczają sukces świetnej grze Keitha Van Horna, który w ostatniej części gry uzyskał 16 pkt.

Przy stanie 77:76 dla Chicago Van Horn zdobył osiem kolejnych punktów. Był to przełomowy moment meczu. Nowojorczycy na dobre objęli prowadzenie i do końca gry kontrolowali sytuację.

Gary Payton i Stanislaw Medvedenko poprowadzili Los Angeles Lakers do nieznacznego zwycięstwa 91:89 w derbowym meczu z Clippers. Na parkiecie w Staples Center Payton zdobył 15 punktów i 15 asyst natomiast Ukrainiec rzucił 20 "oczek" i zaliczył 10 zbiórek. W zespole Clippers doskonałą partię rozegrał Elton Brand, ale nawet jego 35 punktów oraz 20 zbiórek nie dało sukcesu mniej znanej drużynie z "Miasta Aniołów".

Lakers zanotowali w ten sposób czwarte zwycięstwo w pięciu ostatnich meczach, w których grali bez swojego kontuzjowanego tria gwiazd Malone-Bryant-O'Neal.

34 punkty Allena Iversona nie wystarczyły 76ers, by pokonać w Filadelfii ekipę Memphis Grizzlies. Goście, którzy ostatnie dwie kwarty grali bez swojego czołowego rozgrywającego Jasona Williamsa, niespodziewanie wygrali to spotkanie 91:87. Grizzlies do sukcesu poprowadził Pau Gasol. Hiszpan zdobył 16 punktów i miał solidne wsparcie ze strony Lorenzena Wrighta, który dorzucił 14 "oczek" oraz zanotował 11 zbiórek. 14 "oczek" dla zespołu z Memphis zdobył również James Posey.

W Houston miejscowi Rockets łatwo rozprawili się z Minnesota Timberwolves 95:76. W zespole gospodarzy świetnie grał Chińczyk Yao Ming, zdobywając 22 pkt i zaliczając 15 zbiórek. Yao w trzecim kolejnym meczu osiągnął co najmniej 20 pkt i 10 zbiórek.

Drużyna z Minnesoty bardzo słabo prezentowała się na początku meczu, uzyskując w pierwszych dwóch kwartach tylko 26 pkt. Goście nie mogli znaleźć recepty na olbrzymiego Chińczyka w walce pod tablicami. Dopiero w ostatniej kwarcie, gdy wynik był już rozstrzygnięty i gospodarze zwolnili tempo, "Leśnym Wilkom" udało się zmniejszyć rozmiary porażki.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w spotkaniach NBA z 17 stycznia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje