Reklama

Reklama

Nowy Rok, "stary" Wade

Miami Heat rozpoczęli nowy rok, tak samo jak go zakończyli, czyli pewnym zwycięstwem. W pierwszym meczu 2005 roku drużyna z Florydy pokonała na własnym parkiecie Charlotte Bobcats 113-90.

Jest to już 14. mecz z rzędu, w którym Heat po ostatniej syrenie wznoszą ręce w geście zwycięstwa.

Jeśli choćby czasami spełnia się powiedzenie, "jaki Nowy Rok, taki cały rok", to Dwyane Wade ma wielkie szanse na nagrodę MVP sezonu, a kto wie, może i nawet MVP finałów. Drugoroczniak rodem z Chicago w sobotę dokonywał na parkiecie niewiarygodnych rzeczy. Najpierw w ostatnich sekundach drugiej kwarty, równo z syreną oznajmiającą przerwę trafił z dystansu, później efektownym wsadem tyłem do kosza zakończył kontrę zespołu, a następnie w niesamowity sposób zdobył dwa punkty. Wchodząc na kosz rywali lekko odbił w lewo i będąc tyłem do tablicy, podrzucił piłkę do góry, a ta wpadła do kosza, a Wade jeszcze został sfaulowany.

Reklama

- To chyba był najbardziej szczęśliwy rzut jaki, kiedykolwiek trafiłem - stwierdził po meczu Wade, który zakończył występ z 26 punktami.

- Co za wspaniały koszykarz! To on sprawia, że jego koledzy grają z meczu na mecz coraz lepiej - pochwalił drugoroczniaka z Florydy trener Bobcats Bernie Bickerstaff.

Również Shaquille O'Neal, który zakończył mecz z 16 punktami, był pod wrażeniem łatwości z jaką Wade zdobywa punkty.

- Patrzenie na jego grę to świetna zabawa. Kiedy siedzę na ławce i spoglądam w jego stronę naprawdę dobrze się bawię - stwierdził Shaq.

Sąsiedzki pojedynek rozegrano w Nowym Jorku, gdzie słynną Madison Square Garden zdobyli New Jersey Nets, wygrywając z Knikcs 93:87.

Dodatkowy smaczek tej potyczce nadało stwierdzenie Stephona Marbury'ego, że jest on najlepszym rzucającym obrońcą ligi. Jednak to dwaj inni obrońcy błyszczeli tego wieczoru w MSG. W czwartej kwarcie Jason Kidd zaliczył wspaniałą asystę, kiedy to pięknym podaniem, umożliwił Vinceowi Carterowi równie efektowny wsad.

17 punktów dla Nets zdobył Richard Jefferson, Carter zakończył spotkanie z 16 "oczkami", a Kidd z 13. Dla Knicks najwięcej punktów zdobył Marbury - 31.

Chicago Bulls, którzy zajmują przedostatnie miejsce w Central Division, pokonali Orlando Magic 105:90, mając przewagę w trzech pierwszych kwartach. Ostatnią przegrali różnicą dwunastu punktów, ale nie miało to już wpływu na końcowy wynik.

Najwięcej punktów dla Bulls zdobył Eddy Curry 22 i dołożył osiem zbiórek. W drużynie pokonanych najlepszym był Grant Hill - 16.

Doskonała postawa Kevina Garnetta (30 punktów i 10 zbiórek) nie uchroniła od porażki zespołu Minnesota Timberwolves w meczu z Memphis Grizzlies 95:104. Najwięcej punktów dla zwycięzców zdobył Paul Gasol - 23. Szczególnie udana była trzecia kwarta w wykonaniu tego zawodnika. W tym fragmencie gry zdobył on 14 punktów.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 1 stycznia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL