Reklama

Reklama

Niezły występ Gortata, ale Suns doznali porażki

Koszykarze Phoenix Suns, którzy stracili szansę na występ w fazie play off, przegrali w Nowym Orleanie z miejscowymi Hornets 97:109. To ich 41. porażka w sezonie ligi NBA. Marcin Gortat zdobył 17 punktów i był drugim wśród najskuteczniejszych graczy "Słońc".

Polak ponownie wyszedł na parkiet w podstawowym składzie i spędził na nim blisko 29 minut. Trafił sześć z dziewięciu rzutów z gry oraz wykorzystał wszystkie pięć rzutów wolnych. Miał też sześć zbiórek, z czego pięć pod własnym koszem, po jednej asyście i bloku, po dwie straty i faule.

Lepiej od Gortata w zespole Suns spisał się tylko Jared Dudley - 18 pkt i siedem zbiórek. Natomiast najskuteczniejszym zawodnikiem meczu był Willie Green - 31 pkt.

Drużyna z Phoenix ma do rozegrania jeszcze trzy spotkania. Obecnie z bilansem 38-41 zajmuje dziesiąte miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej, w której do walki o mistrzostwo ligi awansowało osiem najlepszych zespołów. W Pacific Division jest sklasyfikowana na drugiej pozycji, za Los Angeles Lakers (55-24).

Reklama

Natomiast Hornets (46-33) zagrają o mistrzostwo, bowiem awansowali do posezonowych rozgrywek z siódmego miejsca na Zachodzie.

Koszykarze Memphis Grizzlies, jako ostatni, 16. zespół, awansowali do fazy play off ligi NBA. Zagrają w ćwierćfinale Konferencji Zachodniej po raz pierwszy od pięciu lat. Decydujące okazało się piątkowe zwycięstwo u siebie nad Sacramento Kings 101:96.

Grizzlies rozpoczęli ostatnią kwartę z 12-punktową przewagą, ale na 39 sekund przed końcową syreną, po rzucie Marcusa Thorntona, zmalała ona do zaledwie jednego (97:96). Z bardzo dobrej strony pokazał się wówczas Zach Randolph, który zaliczył dwie zbiórki w defensywie, a także wykorzystał trzy z czterech rzutów wolnych.

30-letni Randolph był najlepszym zawodnikiem gospodarzy, łącznie zdobył 27 pkt i miał 15 zbiórek. Spory udział w piątej wygranej w ostatnich sześciu spotkaniach miał również Hiszpan Marc Gasol - 18 pkt.

Na Wschodzie najlepiej prezentują się koszykarze Chicago Bulls (59-20). W piątek podopieczni trenera Toma Thibodeau pokonali na wyjeździe jeden z dwóch najsłabszych klubów ligi Cleveland Cavaliers (rekord 17-62 ma też Minnesota Timberwolves) 93:82. Po zeszłorocznym, nieudanym sezonie (po fazie zasadniczej ósma lokata, a później porażka w pierwszej rundzie) kibice mają nadzieję na nawiązanie do sukcesów z lat 90., gdy liderem ekipy był Michael Jordan.

W konfrontacji z "Kawalerzystami" double-double zanotował Carlos Boozer - 24 pkt i 11 zbiórek. Derrick Rose zakończył mecz z dorobkiem 11 pkt i ośmiu asyst, ale wciąż pozostaje głównym kandydatem do zdobycia nagrody MVP pierwszej części ligi. Pokonanym nie pomogła dobra postawa J.J. Hicksona - 22 pkt i 15 zbiórek.

Wyniki piątkowych meczów ligi NBA:

Indiana Pacers - Atlanta Hawks 114:102

New Jersey Nets - New York Knicks 93:116

Philadelphia 76ers - Toronto Raptors 98:93

Boston Celtics - Washington Wizards 104:88

Cleveland Cavaliers - Chicago Bulls 82:93

Detroit Pistons - Milwaukee Bucks 110:100

Miami Heat - Charlotte Bobcats 112:103

New Orleans Hornets - Phoenix Suns 109:97

Oklahoma City Thunder - Denver Nuggets 104:89

Memphis Grizzlies - Sacramento Kings 101:96

Dallas Mavericks - Los Angeles Clippers 107:96

Portland Trail Blazers - Los Angeles Lakers 93:86

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje