Reklama

Reklama

Niegościnni Spurs

"Mój dom to moja twierdza" - mawiają Anglicy. Co prawda nie na Wyspach, ale w San Antonio w stanie Teksas, drużyna Spurs wzięła sobie tę maksymę głęboko do serca.

"Mój dom to moja twierdza" - mawiają Anglicy. Co prawda nie na Wyspach, ale w San Antonio w stanie Teksas, drużyna Spurs wzięła sobie tę maksymę głęboko do serca.

W 18 meczach ligi NBA rozegranych w tym sezonie we własnej hali, "Ostrogi" wygrały aż 17 spotkań w tym sobotnie z Denver Nuggets 99-90. Żadna z pozostałych drużyn najlepszej koszykarskiej ligi świata nie jest tak mało gościnna.

W hali SBC Center w sobotnie popołudnie najmniej uprzejmości i honorów gospodarza miał Bruce Bowen. 33-letni obrońca, uważany za najlepszego gracza do uprzykrzania życia gwiazdom przeciwnej drużyny, tym razem uwziął się na Carmelo Anthony'ego. "Melo", który ma średnią punktów na mecz 21.7, a w każdym z ostatnich trzech spotkań zdobywał przynajmniej 20 punktów, tym razem zdołał uzyskać jedynie 8 "oczek". Pilnujący go Bowen przystępował do potyczki z Nuggets ze średnią 8.3 pkt, a po ostatniej syrenie w statystykach miał zapisane 17 punktów. W czwartej kwarcie gracz Spurs trafił trzy razy za trzy punkty, odbierając rywalom strzępki nadziei na korzystny wynik.

Reklama

Anthony, który już dawno nie zagrał tak słabo, tłumaczył po meczu, że nie jest w pełni zdrowy.

- Zdaję sobie sprawię, że powinienem grać bardziej agresywnie, ale obawiałem się o moją kostkę. Ten uraz zabrał mi połowę z tego co naprawdę potrafię - wyznał "Melo".

Największy wkład punktowy w zwycięstwo Spurs miał Manu Ginobili (22 pkt), ale zaraz za nim plasowali się Tony Parker (20 pkt) i Tim Duncan (19 pkt). Rasho Nesterovic spudłował każdy z 6 oddanych rzutów, ale za to zaliczył 11 zbiórek.

Również w Teksasie, ale w Dallas tamtejsi Mavericks rozbili w pył Indiana Pacers, zespół, który jeszcze nie tak dawno temu uznawany był za najlepiej broniący w całej NBA. Mavs mieli wielką ochotę przetestować, jak funkcjonuje defensywa Pacers bez zawieszonego Rona Artesta i ...rzucili im 121 punktów.

Już w pierwszej połowie podopieczni Dona Nelsona zdobyli 77 punktów, grając 74.3 procencie rzutów. Mavs grali tak szybko, że komentatorzy amerykańscy z uśmiechem podkreślali, że dlatego właśnie o ich grze nie można za dużo powiedzieć, bo byli wręcz nieuchwytni dla ludzkiego oka.

Najlepiej spisał się Dirk Nowitzki, który zdobył 34 punkty i zebrał 13 piłek. Tylko punkt mniej zapisał na swoim koncie Michael Finley, ustanawiając rekord w tym sezonie.

Mavericks wygrali w ten sposób piąty mecz z rzędu i jest to ich najdłuższa seria w tym sezonie.

29 mecz w sezonie wygrali Phoenix Suns, pokonujać w Staples Center Los Angeles Clippers 108:91. Maciek Lampe wszedł na parkiet na niecałe dwie minuty przed końcem spotkania, zastępując Shawna Mariona (22 pkt). Polak w tym czasie zaliczył jedną zbiórkę, jedną stratę i jeden faul.

Najwięcej punktów dla Suns zdobył Joe Johnson - 23, a dla Clippers Bobby Simmons -22.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 8 stycznia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL