Reklama

Reklama

NBA - zwycięstwo San Antonio Spurs

Kawhi Leonard rzutem za trzy punkty 2,9 s przed końcem gry zapewnił koszykarzom San Antonio Spurs wygraną w wyjazdowym meczu z Cleveland Cavaliers 96:95. "Ostrogi" z bilansem 42 zwycięstw i 12 porażek są obecnie najlepszym zespołem ligi NBA.

Końcówka spotkania dostarczyła ponad 12 tysiącom kibiców wielkich emocji. Dziewięć sekund przed ostatnią syreną, po trafieniu Diona Waitersa, gospodarze objęli dwupunktowe prowadzenie. Odpowiedź Spurs była jednak skuteczna, a pozycję do rzutu przygotował Leonardowi rozgrywający Tony Parker.

"Myślałem, że będę wchodził pod kosz i spróbuję skończyć akcję, ale kątem oka dostrzegłem, że Leonard jest wolny. Zdecydowałem się mu podać i to była dobra decyzja" - powiedział Francuz, który z dorobkiem 24 pkt był liderem gości.

"Cavs" mieli jeszcze szansę odwrócić losy spotkania, ale Kylie Irving spudłował równo z gwizdkami sędziów oznajmującymi zakończenie gry.

Reklama

Decyzja o wyznaczeniu Irvinga do ostatniej akcji może dziwić, zważywszy, że wcześniej trafił dwa z 15 rzutów i choć jest najlepszym strzelcem ekipy, to tego wieczora zdobył ledwie sześć punktów. Najskuteczniejszy był Waiters - 20.

Zespół z San Antonio wygrał 14 z 15 ostatnich meczów i ma najlepszy bilans w lidze. Trenera Gregga Popovicha i kibiców Teksańczyków cieszy też fakt, że w środę po raz pierwszy od miesiąca razem na boisku mogli się pojawić Parker, Tim Duncan oraz Argentyńczyk Manu Ginobili. Dwaj ostatni przez kilkanaście dni leczyli kontuzje.

Imponującą skutecznością - 77 procent - w pierwszej kwarcie spotkania z Houston Rockets mogli się pochwalić koszykarze Los Angeles Clippers. Zdobyli w tym okresie 46 pkt i uzyskali 18-punktową przewagę. Później nie rzucali już tak celnie i ostatecznie wygrali 106:96.

20 pkt dla gospodarzy uzyskał Blae Griffin, a wśród "Rakiet" wyróżnił się Chandler Parsons - 17. Goście grali bez kontuzjowanego najlepszego strzelca Jamesa Hardena.

Clippers (38-17) na Zachodzie ustępują na tym etapie sezonu jedynie Spurs i Oklahoma City Thunder.

Pierwszy w karierze tzw. triple-double zanotował Paul George z Indiana Pacers. Zdobył 23 pkt, miał 12 zbiórek i 12 asyst w wygranym przez jego drużynę meczu z Charlotte Bobcats 101:77. Gospodarze wygrali po dwóch porażkach i w Konferencji Wschodniej zajmują trzecią pozycję, za Miami Heat (35-14) i New York Knicks (32-18).

Nowojorczycy w Madison Square Garden przegrali w środę z Toronto Raptors 88:92. Goście odnieśli czwarte zwycięstwo z rzędu, a do sukcesu poprowadził ich rezerwowy Alan Anderson - 26 pkt, z czego 18 uzyskał trafieniami zza linii 7,24 m.

Słabo zaprezentował się gwiazdor Knicks Carmelo Anthony - trafił pięć z 24 rzutów z gry, jeden z czterech wolnych i uzyskał tylko 12 pkt.


Wyniki środowych meczów ligi NBA:

Orlando Magic - Atlanta Hawks                 76:108

Cleveland Cavaliers - San Antonio Spurs       95: 96

Indiana Pacers - Charlotte Bobcats           101: 77

Boston Celtics - Chicago Bulls                71: 69

Brooklyn Nets - Denver Nuggets               119:108

New York Knicks - Toronto Raptors             88: 92

Detroit Pistons - Washington Wizards          96: 85

Milwaukee Bucks - Philadelphia Sixers         94: 92

New Orleans Hornets  - Portland Trail Blazers 99: 63

Minnesota Timberwolves - Utah Jazz            93: 97

Dallas Mavericks - Sacramento Kings          123:100

Los Angeles Clippers - Houston Rockets       106: 96


Dowiedz się więcej na temat: NBA | San Antonio Spurs | Tony Parker | chicago bulls | boston celtics

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje