Reklama

Reklama

NBA - zwycięstwa faworytów

Pięć najlepszych drużyn Konferencji Zachodniej ligi NBA odniosło w poniedziałek zwycięstwa. Pierwsze miejsce w tabeli zajmują koszykarze Los Angeles Clippers, którzy we własnej hali pokonali Toronto Raptors 123:115. - To był żałosny występ części mojej drużyny - tak skomentował trener San Antonio Spurs Gregg Popovich wygraną nad Dallas Mavericks 96:91.

Grę drużyny z "Miasta Aniołów" tradycyjnie napędzali Blake Griffin i Chris Paul. Obaj zdobyli po 26 punktów, a Paul miał także 12 asyst. Wśród pokonanych wyróżnili się Kyle Lowry i DeMar DeRozan. Pierwszy uzyskał 27, a drugi 25 punktów.

"Wciąż mamy nad czym pracować. Mieliśmy za dużo strat, popełniliśmy zbyt wiele fauli. W kilku akcjach za łatwo pozwoliliśmy rywalom zdobyć punkty" - ocenił krytycznie Paul.

Clippers mają na koncie 13 zwycięstw i dwie porażki. O jedną wygraną ustępuje im ekipa Golden State Warriors. Finaliści poprzednich rozgrywek rozbili na wyjeździe Indiana Pacers 120:83. Najwięcej - 25 - punktów zdobył dla nich Klay Thompson, który potrzebował na to tylko 26 minut.

Reklama

To była najwyższa w historii porażka Pacers we własnej hali.

Trzecie miejsce zajmuje ekipa San Antonio Spurs (11-3). "Ostrogi" podejmowały najsłabszą drużynę rozgrywek - zdziesiątkowanych kontuzjami Dallas Mavericks (2-11). Wśród gości zabrakło m.in. Niemca Dirka Nowitzkiego, Derona Williamsa i Australijczyka Andrew Boguta.

Trener gospodarzy Gregg Popovich, wykorzystując słabość rywala, dał odpocząć LaMarcusowi Aldridge'owi oraz Tony'emu Parkerowi. Jego podopieczni wygrali 96:91, ale szkoleniowiec z ich postawy nie był zadowolony.

"To był żałosny występ części mojej drużyny. Obie ekipy były osłabione, ale rywale dawali z siebie więcej. Myślę, że po prostu ich zlekceważyliśmy. Aha, zapomniałem dodać, że Mavericks zasłużyli na zwycięstwo" - podkreślił.

Na dalszych miejscach są zespoły Memphis Grizzlies i Houston Rockets. Oba mają bilans 9-5. Grizzlies wygrali na wyjeździe z Charlotte Hornets 105:90; 31 punktów zdobył dla nich Mike Conley.

"Rakiety" natomiast w Detroit pokonały miejscowych Pistons 99:96. Liderem Teksańczyków jak zwykle był James Harden. Słynny brodacz miał 28 punktów i 11 asyst.

Milwaukee Bucks pokonali we własnej hali Orlando Magic 93:89, a szóste w karierze tzw. triple-double uzyskał Giannis Antetokounmpo. Zawodnik "Kozłów" do 21 punktów, 10 asyst i również 10 zbiórek dołożył także pięć przechwytów i trzy bloki. Tak wszechstronną grą popisało się wcześniej tylko dwóch zawodników - Michael Jordan i Hakeem Olajuwon.

"Chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że Giannis potrafi zapełnić każdą rubrykę w statystykach. Najważniejsze jest, by robił to w taki sposób, aby przekładało się na zwycięstwa. On ma dopiero 21 lat, a my już mamy wobec niego spore oczekiwania" - komplementował podopiecznego trener Jason Kidd.

Dopiero czwarte zwycięstwo odnieśli koszykarze Washington Wizards. Zespół Marcina Gortata we własnej hali pokonał Phoenix Suns 106:101. Polski środkowy uzyskał ósme w tym sezonie tzw. double-double, na które złożyło się 10 punktów i 13 zbiórek.

Wyniki poniedziałkowych meczów NBA:

Washington Wizards - Phoenix Suns        106:101

Charlotte Hornets - Memphis Grizzlies     90:105

Detroit Pistons - Houston Rockets         96:99

Indiana Pacers - Golden State Warriors    83:120

Los Angeles Clippers - Toronto Raptors   123:115

Milwaukee Bucks - Orlando Magic           93:89

Minnesota Timberwolves - Boston Celtics   93:99

Philadelphia 76ers - Miami Heat          101:94

San Antonio Spurs - Dallas Mavericks      96:91


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL