Reklama

Reklama

NBA: Znakomita skuteczność LeBrona Jamesa

LeBron James, przy niemal stuprocentowej skuteczności rzutów, uzyskał 31 pkt i poprowadził koszykarzy Miami Heat do wygranej z Charlotte Bobcats 99:94 w jednym z ośmiu poniedziałkowych meczów ligi NBA. Obrońcy tytułu prowadzą w Konferencji Wschodniej.

James, czwarty obecnie strzelec ligi, trafił 13 z 14 rzutów z gry oraz pięć z sześciu wolnych. Jego dorobek uzupełniło osiem zbiórek i asyst oraz dwa przechwyty.

Reklama

- Rywale zostawiali mi sporo miejsca, więc próbowałem w miarę możliwości wchodzić pod kosz. Wiele punktów zdobyłem z bliska, ale... to też trzeba umieć - przyznał z uśmiechem James.

Tak wysoką skutecznością w ostatnich 18 latach, według ligowych statystyków, popisali się tylko Shaquille O'Neal i Dwight Howard. Pierwszy z nich, także w barwach ekipy z Miami, trafił 15 z 16 rzutów w spotkaniu z Seattle SuperSonics 25 lutego 2006 r., a drugi z 15 prób miał udanych 14 w potyczce Orlando Magic z Philadelphia 76ers, która miała miejsce 14 kwietnia 2007.

Faworytom strach zajrzał w oczy 98 s przed końcową syreną, kiedy goście zbliżyli się na dwa punkty. Wtedy jednak ciężar gry wzięła na siebie "wielka trójka" gospodarzy. James, Chris Bosh (23 pkt) oraz Dwyane Wade (20 i 12 zbiórek) zdobyli sześć punktów z rzędu i losy spotkania zostały rozstrzygnięte.

Wśród Bobcats, którzy przegrali 10. kolejny mecz z Heat, najskuteczniejszy był rezerwowy Ramon Sessions - 18 pkt.

Po piątym zwycięstwie z rzędu - 99:85 nad Detroit Pistons - na drugim miejscu w Konferencji Wschodniej umocnili się koszykarze New York Knicks.

27 pkt dla gospodarzy zdobył Carmelo Anthony, a 20 zbiórek zanotował Tyson Chandler, który tę granicę osiągnął w trzecim kolejnym meczu.

W drużynie z Detroit wyróżnił się Jose Calderon - 15 pkt. Hiszpan trafił do Pistons z Toronto Raptors w ubiegłym tygodniu, ale zadebiutował w nowych barwach dopiero w poniedziałek, gdyż... nie miał amerykańskiej wizy i miał problem z uzyskaniem pozwolenia na pracę.

Występujący bez kilku podstawowych graczy zespół Orlando Magic zdobył tylko 61 pkt w wyjazdowym spotkaniu z Philadeplhia 76ers. W otwartej w 1996 roku hali Wells Fargo Center przyjezdni nigdy nie zakończyli meczu z mniejszym dorobkiem. Gospodarze również nie grzeszyli skutecznością stąd bardzo niski jak na standardy NBA wynik 78:61.

Zawodnicy obu drużyn trafili ledwie cztery z 32 prób za trzy punkty. Unikali także ostrej walki pod koszami, czego efektem 13 rzutów wolnych w całym spotkaniu.

21 pkt dla "Szóstek" uzyskał Spencer Hawes, a liderem gości, którzy przegrali po raz dziesiąty z rzędu, był Etwaun Moore - 18.

- Pokonaliśmy zespół wprost zniszczony przez kontuzje. Nie mieliśmy innego wyjścia - podkreślił szkoleniowiec gospodarzy Doug Collins.

Na Zachodzie uwagę zwraca trzecia z rzędu porażka Los Angeles Clippers (90:98 z nisko notowaną ekipą Washington Wizards) oraz 36. zwycięstwo w sezonie Oklahoma City Thunder (112:91 z Dallas Mavericks).

Poniedziałkowe wyniki:

Miami Heat - Charlotte Bobcats                      99:94

Minnesota Timberwolves - Portland Trail Blazers     98:100

New York Knicks - Detroit Pistons                   99:85

Oklahoma City Thunder - Dallas Mavericks           112:91

Philadelphia 76ers - Orlando Magic                  78:61

Utah Jazz - Sacramento Kings                        98:91 po dogr.

Washington Wizards - Los Angeles Clippers           98:90

Indiana Pacers - Chicago Bulls                     111:101

Dowiedz się więcej na temat: NBA | LeBron James | Marcin Gortat | koszykówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama