Reklama

Reklama

NBA. Zach LaVine będzie grać z kontuzją. Chce podtrzymać dobrą passę z Chicago Bulls

Jak informuje dziennikarz "The Athletic" Shams Charania, rzucający obrońca Chicago Bulls Zach LaVine nabawił się drobnego urazu kciuka, ale pomimo występującego bólu nie zdecyduje się na przerwę w grze. Koszykarzowi zależy na tym, by dalej wspierać "Byki" w podtrzymywaniu ich zwycięskiej passy w tym sezonie.

Chicago Bulls zanotowali najlepszy start ligowy od ćwierć wieku, a więc od czasów, gdy na parkietach NBA sukcesy święcili tacy gracze "Byków" jak Michael Jordan czy Scottie Pippen. Ekipa z "Wietrznego Miasta" w swoim ostatnim meczu pokonała 111-108 Toronto Raptors i było to jej czwarte zwycięstwo z rzędu.

Dzięki tym rezultatom Bulls są liderem Konferencji Wschodniej i jedną z ostatnich drużyn, która w sezonie 2021/2022 nie uległa jeszcze rywalom. W podobnej sytuacji znajduje się już tylko Utah Jazz (które ma jednak na koncie o jeden mecz mniej), oraz Golden State Warriors, którzy także cztery razy pokonali swoich oponentów.

Reklama

NBA. Zach LaVine z bardzo dobrym początkiem sezonu

Znaczący wkład w te wyniki miał Zach LaVine, który wraz z DeMarem DeRozanem jest liderem wśród "Byków" jeśli chodzi o zdobycze punktowe. Zwłaszcza dwa pierwsze spotkania obecnej kampanii to popis LaVine'a, który najpierw uzyskał 34 punkty z Detroit Pistons, a potem 32 "oczka" z New Orleans Pelicans. Przez chwilę na kibiców drużyny z Chicago padł jednak blady strach, że kluczowy gracz będzie musiał nieco pauzować.

Amerykańskie media informowały bowiem w ostatnim czasie, że shooting guard nabawił się naderwania ścięgna w kciuku, wygląda jednak na to, że obędzie się w jego przypadku bez przerwy w grze. Kontuzja ma bowiem dotyczyć lewej ręki, a LaVine rzuca piłkę ręką prawą, nie jest to więc szczególne utrudnienie.

NBA. Chicago Bulls wciąż z LaVine'em. Zagra mimo bólu

W przypadku tego urazu wystąpił oczywiście pewien ból, ale gracz zapewnia, że nie jest on tak wielki, by gra była niemożliwa. W wypowiedzi dla mediów LaVine podkreślał także, że jego obecny kłopot nie jest tak poważny, na jaki się zapowiadał.

"To niewielkie naderwanie w ścięgnie, prawie jak zwichnięcie stopnia pierwszego czy drugiego" - stwierdził zawodnik. Wygląda na to, że także w najbliższych meczach pozostanie on liderem Bulls.

Ekipa z Chicago swoje kolejne spotkanie rozegra już 29 października o godz. 02.00 czasu polskiego. Rywalami "Byków" w United Center, a więc na ich własnym terenie, będą New York Knicks.

PaCze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje