Reklama

Reklama

NBA: Washington Wizards przerwali złą serię. Dobry mecz Marcina Gortata

Marcin Gortat zdobył 11 punktów i miał osiem zbiórek, a jego Washington Wizards rozgromili u siebie Brooklyn Nets 117:74. To ich najwyższe zwycięstwo w obecnym sezonie ligi NBA.

W ten przekonywujący sposób "Czarodzieje" zakończyli najdłuższą w tych rozgrywkach serię pięciu kolejnych porażek.

Reklama

Polski środkowy przebywał na parkiecie 17 minut, trafił pięć z siedmiu rzutów z gry i jeden z dwóch wolnych, miał pięć zbiórek w ataku i trzy w obronie, dwie asysty, stratę i cztery faule. Raz został zablokowany.

Sześciu graczy Wizards, którzy grali w sobotę bez kontuzjowanego czołowego strzelca Bradleya Beala, miało w tym meczu dwucyfrową zdobycz punktową. Najwięcej uzyskali John Wall - 17 i siedem asyst, Rasual Butler - 15, Francuz Kevin Seraphin - 13 i Otto Porter - 12.

W zespole gości było tylko dwóch takich koszykarzy: Brook Lopez - 19 i Jarrett Jack - 11. Gortat był bardzo bliski double-double, które ostatni raz uzyskał 17 stycznia właśnie w meczu z Nets (10 pkt, 16 zb.), wygranym na wyjeździe 99:90. Przeszkodziły mu faule i dobra gra kolegów z zespołu. Do przerwy reprezentant Polski był najlepszym graczem zespołu. Zdobył pierwsze punkty w meczu wsadem po podaniu Walla, a po chwili kontynuował znakomitą serię w ataku, kończąc trzy kolejne akcje spod obręczy po podaniach partnerów i dobijając jeden z ich niecelnych rzutów. Po niespełna pięciu minutach gry było 16:4 dla gospodarzy, a Gortat miał na koncie już dziewięć punktów.

Jego drużyna prowadziła od początku do końca spotkania w hali Verizon Center, gdzie na trybunach po raz siódmy w sezonie zasiadł komplet 20356 widzów. Po wsadzie łodzianina w drugiej kwarcie tablica pokazywała wynik 56:32.

Do przerwy Polak w 14 minut zdobył 11 punktów przy znakomitej 71-procentowej skuteczności i miał sześć zbiórek. Przed zejściem do szatni udzielił wywiadu reporterowi telewizyjnemu. "Wyszliśmy na parkiet z agresywnym nastawieniem i przez cały czas utrzymywaliśmy taki sposób gry. W drugiej połowie także nie może nam zabraknąć determinacji, waleczności i zespołowości" - podkreślił.

Po przerwie szybko popełnił kolejne dwa faule i z czterema musiał usiąść na ławce. Jego powrót do gry okazał się niepotrzebny, gdyż bardzo dobrze grali zmiennicy, którzy stale powiększali przewagę. Trener Randy Wittman dał w związku z tym odpocząć podstawowym graczom. Stąd najkrótszy w sezonie czas gry - tylko 17 minut - dobrze spisującego się Polaka. Wizards mieli w sobotę 51-procentową skuteczność rzutów z gry, podczas gdy rywale 34 proc., a walkę o zbiórki wygrali 51-38.

Z dorobkiem 32 wygranych i 20 porażek są trzecim zespołem w Konferencji Wschodniej, za Atlanta Hawks (42-9) i Toronto Raptors (34-17). Nets (21-29) pozostają na dziewiątym miejscu.

W poniedziałek "Czarodzieje" spotkają się, ponownie na własnym parkiecie, z Orlando Magic (16-37), pierwszym klubem Gortata w NBA, zajmującym na Wschodzie 13. lokatę.

Wyniki sobotnich meczów w NBA:

Dallas Mavericks - Portland Trail Blazers 111:101 (po dogr.)

Milwaukee Bucks - Boston Celtics           96:93

New Orleans Pelicans - Chicago Bulls       72:107

New York Knicks - Golden State Warriors    92:106

Philadelphia 76ers - Charlotte Hornets     89:81

Utah Jazz - Sacramento Kings              102:90

Washington Wizards - Brooklyn Nets        114:77

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Gortat | Washington Wizards | Brooklyn Nets | NBA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje