Reklama

Reklama

NBA: Wade gra i to jak

Dwyane Wade nie musiał pauzować po skręceniu kostki w poniedziałkowym meczu przeciwko Washington Wizards. W środę znowu zagrał w barwach Miami Heat w spotkaniu z... Wizards i zdobywając 29 punktów poprowadził zespół z Florydy do zwycięstwa 98:93.

Dwyane Wade nie musiał pauzować po skręceniu kostki w poniedziałkowym meczu przeciwko Washington Wizards. W środę znowu zagrał w barwach Miami Heat w spotkaniu z... Wizards i zdobywając 29 punktów poprowadził zespół z Florydy do zwycięstwa 98:93.

Mistrzowie NBA Detroit Pistons jednym punktem (94:93) pokonali New York Knicks w Madison Square Garden, chociaż do przerwy przegrywali 40:56.

Wade 14 "oczek" rzucił w czwartek kwarcie, a jego drużyna odniosła szóste zwycięstwo z rzędu. - Dobrze zagraliśmy w końcówce spotkania - powiedział obrońca, który zanotował ponadto dziewięć asyst.

W poniedziałkowym pojedynku z Wizards Shaquille O'Neal ustanowił swój strzelecki rekord sezonu zdobywając 40 punktów. Tym razem rzucił tylko 13 "oczek" (6 z 9 z gry, 1 z 8 z osobistych) i spadł za sześć przewinień na minutę przed końcem meczu. - Wiemy, że gdy Shaqa nie ma na parkiecie musimy grać bardziej zespołowo. W środę mieliśmy jednak pewność, że nawet jeśli on zszedł z parkietu za faule to i tak wygramy ten pojedynek - stwierdził Wade.

Reklama

- Jestem zadowolony z gry w drugiej połowie - powiedział Larry Brown, coach "Tłoków". Jego podopieczni po 24 minutach przegrywali w Madison Square Garden aż 16 punktami. Zdołali jednak nadrobić straty i wygrać mecz.

Knicks prowadzili jeszcze 93:90 na 34 sekundy przed końcem po dwóch rzutach wolnych Kurta Thomasa. W odpowiedzi trafił Richard Hamilton, z kolei pod presją tego gracza z Detroit spudłował Jamal Crawford. Odbitą piłkę zebrał Chauncey Billups, który został sfaulowany na 2,6 s przed syreną. Obrońca "Tłoków" nie pomylił się z linii rzutów wolnych. Gospodarze mieli jeszcze co prawda chwilę, żeby zmienić wynik, ale Stephon Marbury nie zdołał sobie wypracować dogodnej pozycji rzutowej i fatalnie przestrzelił w ostatniej akcji spotkania.

Brown ma obecnie na koncie 994 zwycięstwa w NBA i wspólnie z Billem Fitchem zajmuje czwarte miejsce na liście wszech czasów.

Toronto Raptors w końcu wygrali. W Air Canada Centre pokonali Minnesotę Timberwolves 96:90 przerywając serię siedmiu porażek z rzędu. Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził Chris Bosh, który zdobył 24 punkty, ustanawiając swój rekord sezonu.

- Spudłowałem wiele rzutów, które normalnie trafiam, więc jeśli ktoś jest odpowiedzialny za tę porażkę, to jestem nim ja - powiedział Kevin Garnett, lider "Leśnych Wilków", który zdobył 23 "oczka", trafiając jedynie 9 z 27 rzutów z gry i zanotował 15 zbiórek.

Cleveland Cavaliers są niepokonani na własnym parkiecie od dziewięciu spotkań i to jest ich najdłuższa seria zwycięstw u siebie od 1993 roku. W środę pokonali Portland Trail Blazers 112:88. - Kibice nas wspierają, przez co gramy mocno podbudowani. Do tego stopnia, że u siebie nikt nie jest w stanie nas pokonać - powiedział LeBron James, obrońca "Kawalerzystów", który przeciwko ekipie z Portland rzucił 25 punktów, miał 11 asyst i siedem zbiórek.

Najlepsza drużyna NBA w tym sezonie Phoenix Suns bez problemu poradziła sobie z Utah Jazz. Gospodarze w America West Arena wygrali 108:86. "Słońca" do zwycięstwa poprowadził Joe Johnson, który zdobył 30 "oczek" (najwięcej w sezonie), trafiając 5 z 5 prób za trzy. W końcu na parkiecie na dłużej pojawił się Maciej Lampe. Polak zagrał przez 15 minut. W tym czasie zdobył siedem punktów (2 z 5 z gry, 3 z 4 osobistych), ponadto miał dwie zbiórki, obie w obronie i zanotował jedną stratę.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 15 grudnia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL