Reklama

Reklama

NBA. "The Last Dance". Jordan nie chciał tego filmu

Od czasu zakończenia kariery w 2003 roku Michael Jordan udzielił tylko dwóch wywiadów. Jeden z nich dla potrzeb emitowanego obecnie filmu "The Last Dance”. Twórca dokumentu Jason Hehir długo musiał namawiać do rozmowy byłego koszykarza.

- Nie chcę tego! Kiedy ludzie to zobaczą - moje nerwy, jak traktuję niektórych kolegów z drużyny, jaki byłem na treningach - oni tego nie zrozumieją. Pomyślą, że jestem okropną osobą. Tyranem." - odpowiedział Michael Jordan, Jasonowi Hehirowi, realizatorowi filmu, gdy ten, we wrześniu 2017 roku, złożył mu pierwszą propozycję rozmowy. - Ja tylko tłumaczyłem o czym ma być film. Protestował - wspominał Hehir.

Reklama

Jordan jednak zgodził się na wywiad. Aprobata wynikała z opinii doradców, formuły filmu i... biznesu. - 48 minutowy film nie mógłby wyjaśnić jak Michael i Bulls osiągnęli sukces, nie przedstawiłby fenomenu społeczności, którą się stali, nie pokazałby prawdziwej historii. 

Michael Jordan jest jedną z najbardziej znanych osób na świecie, jest osobą prywatną, ale zrozumiał, że kibice mają ochotę poznać prawdziwą historię Bulls. Ten projekt potraktował jako szansę odpowiedzi na wiele plotek z czasów jego kariery, w formacie, który jest odpowiedni - tłumaczył Curtis Polk, osobisty doradca MJ. Jedną z firm wspierających "The Last Dance" jest Jump23, marka związana z byłą gwiazdą Chicago Bulls.

Michael Jordan zrobił więc wyjątek. Karierę zawodniczą zakończył w 2003 roku. Jego ostatnim klubem był Washington Wizards, ale największe sukcesy odnosił w Bulls, z którymi zdobył sześć tytułów mistrza NBA. Przez 17 lat, "na emeryturze", udzielił tylko dwóch wywiadów. Pierwszy z nich stacji ESPN w 2013 roku z okazji swoich 50. urodzin, a drugi właśnie przy okazji realizacji "The Last Dance".

Dowiedz się więcej na temat: 'The Last Dance' | Jordan Michael | NBA | Jason Hehir | koszykówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje