Reklama

Reklama

NBA: T-Mac i wszystko jasne!

Tracy McGrady to kulturalny chłopak. Za wybranie go do pierwszej piątki All-Star Game i pokonanie w głosowaniu gwiazdę z Kalifornii Kobe Bryanta, T-Mac odwdzięczył się swoim fanom kolejnym, fenomenalnym spotkaniem.

Gracz Houston Rockets znów pomógł swojemu zespołowi, gdy ten potrzebował do najbardziej. 27 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry, "Rakiety" przegrywały w Minneapolis z tamtejszymi Timberwolves 102:104. Sprawy w swoje ręce wziął nasz bohater i na 12 sekund przed końcem doprowadził do remisu. Jeszcze Sam Cassell miał szansę na pognębienie gości z Teksasu, ale jego rzut okazał się za krótki.

Reklama

W dogrywce McGrady trafił za trzy oraz skutecznie egzekwował rzuty wolne w ostatnich sekundach meczu i Rockets nie dali sobie wydrzeć wyjazdowego zwycięstwa.

T-Mac zakończył mecz z 40 punktami i w ten sposób podziękował za 181 tysięcy głosów, jakie otrzymał na Zachodzie do Meczu Gwiazd. Yao Ming również odwdzięczył się swoim fanom 23 punktami i 14 zbiórkami.

Dla "Wilków" najwięcej punktów zdobył Sam Cassell - 24, który miał jeszcze 11 asyst. Kevin Garnett zakończył spotkanie z 22 "oczkami" i 14 zbiórkami. Drużyna z Minneapolis przegrała czwarte spotkanie z rzędu, "Rakiety" zakończyli wyjazdową serię wynikiem 3-1.

Również w Milwaukee widzowie widzieli zaciętą końcówkę. Bucks podejmowali Los Angeles Clippers i nie pozwolili swoim kibicom na wcześniejsze wyjście z hali.

Na 15 sekund przed końcem Michael Redd zdobył 2 ze swoich 32 punktów dając prowadzenie Bucks 92:90. Clippers byli jeszcze w posiadaniu piłki, ale Rick Brunson spudłował rzut z półdystansu i 13,814 widzów w Bradley Center mogło odetchnąć z ulgą.

"Królowie" z Sacramento chyba lekko zlekceważyli sobie New York Knicks i o mały włos nie skończyło się to porażką. W ostatnich 3,5 minutach meczu Kings odrobili 11 punktową stratę i ostatecznie pokonali Knicks 116:115. Bohaterem końcówki okazał się Mike Bibby, który w czwartej kwarcie zdobył 15 ze swoich 40 punktów (rekord kariery).

Kiedy zegar wskazywał 37 sekund do końca Knicks prowadzili 115-110. Wtedy Bibby trafił za trzy, a chwilę później Brad Miller doprowadził do remisu. Po kilku "czasach", Matt Barnes stanął na linii rzutów wolnych na 6 sekund przed końcem. Pierwszego nie trafił, ale na szczęście dla Kings drugi już "przedziurawił" kosz i drużyna z Sacramento grająca bez Chrisa Webbera, Peja Stojakovic'a i Cuttino Mobley'a wymęczyła domowe zwycięstwo.

Allen Iverson zdobył 22 punkty w wygranym przez Philadelphia 76ers spotkaniu z Atlanta Hawks. "Answer" zaliczył także 12 asyst, ale żaden z jego 5 rzutów za trzy punkty nie trafił do kosza. Na szczęście Sixers mają Kyle Korver'a, który na 8 prób, 5 razy trafił zza łuku. Cztery z tych rzutów oddał w trzeciej kwarcie, a jeden w ostatniej. "Szóstki" wygrały 103:85, ale nie musiały się zbytnio wysilać.

38. porażki w sezonie doznali New Orleans Hornets, tym razem ulegając Golden State Warriors 82:90. Maciek Lampe całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 4 lutego

Dowiedz się więcej na temat: Tracy McGrady | NBA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje