Reklama

Reklama

NBA - San Antonio Spurs kontynuują świetną passę

Koszykarze San Antonio Spurs, najlepszy obecnie zespół rozgrywek, kontynuują świetną passę. W czwartek pokonali w Los Angeles tamtejszych Clippers 116:90 i było to ich 44. zwycięstwo w sezonie, a piąte z rzędu.

"Ostrogi" z 16 ostatnich spotkań wygrały 15. W Los Angeles do sukcesu poprowadził je rozgrywający Tony Parker, który zdobył 31 pkt i miał siedem asyst.

Francuz przyćmił zupełnie wybranego najlepszym zawodnikiem niedzielnego Meczu Gwiazd Chrisa Paula. Obrońca Clippers trafił tylko jeden z sześciu rzutów z gry i zakończył spotkanie z dorobkiem czterech punktów. Więcej miał... fauli - pięć.

Goście, którzy zanotowali prawie 60-procentową skuteczność z gry, już po pierwszej kwarcie prowadzili różnicą 13 pkt. Trener Gregg Popovich tradycyjnie skorzystał z wszystkich 13 koszykarzy. Każdy zdobył punkty.

Reklama

"Rywale od początku mieli mecz pod kontrolą. Grali tak, jak chcieli, robili to, co najlepiej potrafią" - ocenił szkoleniowiec gospodarzy, a były zawodnik Spurs Vinny Del Negro.

Z kolei trener Spurs podkreślił, że przebieg gry i wynik nie mówi wszystkiego, nie oddaje w pełni możliwości obu drużyn.

"Ani my nie jesteśmy tak dobrzy, jak mógłby sugerować ten występ, ani oni tak słabi. Duże znaczenie miał fakt, że było to już nasze drugie spotkanie po przerwie na Mecz Gwiazd. Clippers dopiero muszą złapać rytm" - podkreślił Popovich.

Spurs z bilansem 44-12 na Zachodzie wyprzedzają dość wyraźnie Oklahoma City Thunder (39-15) i Clippers (39-18).

W Konferencji Wschodniej prowadzą koszykarze Miami Heat (38-14), którzy w czwartek pokonali na wyjeździe Chicago Bulls 86:67. To ich dziewiąte zwycięstwo z rzędu, a tak dobrej serii w tym sezonie jeszcze nie mieli.

Największy udział w sukcesie miał LeBron James. Uzyskał 26 pkt, miał 12 zbiórek i siedem asyst. Wśród gospodarzy, obecnie na piątym miejscu w konferencji, najskuteczniejszy był Nate Robinson - 14 pkt.

"Byki" zdobyły najmniej punktów w sezonie, za to mogą "pochwalić się" największą liczbą strat - 27. Tak źle w tym elemencie zaprezentowały się ostatnio 4 grudnia 2004 roku - 29 w spotkaniu z ekipą z Waszyngtonu.

Wokół zespołu z Chicago nie dzieje się dobrze. Brat i menedżer Derricka Rose'a, który z powodu kontuzji nie gra już od kilku miesięcy, a wcześniej był jego liderem i największą gwiazdą, zarzucił władzom klubu, że przespały okres transferowy i nie zrobiły nic, by wzmocnić drużynę.

"To frustrujące, że niektórzy nie wkładają w klub tyle serca, ile powinni. Mam wrażenie, że nie wszyscy ciągną ten wózek w stronę, w którą powinni" - powiedział Reggie Rose.

Bulls w poprzednim sezonie byli najlepszym zespołem Konferencji Wschodniej, ale - m.in. wskutek poważnego urazu Rose'a - w pierwszej rundzie play off ulegli "Szóstkom" z Filadelfii 2-4. W tym spisują się przeciętnie. Obecny ich bilans to 31-21, ale zwłaszcza we własnej hali (15-13) dostarczają kibicom sporo niemiłych niespodzianek.

Wyniki czwartkowych meczów ligi NBA:

Chicago Bulls - Miami Heat               67:86

Los Angeles Clippers - San Antonio Spurs 90:116


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje