Reklama

Reklama

NBA. Russell Westbrook pogrążył byłą drużyną Oklahomę City Thunder

Russell Westbrook bez żadnych sentymentów podszedł do meczu z Oklahomą City Thunder w NBA, a jego zespół Houston Rockets wygrał 116:112. 31-letni koszykarz, który jedenaście sezonów spędził w drużynie "Grzmotów", zdobył 12 punktów, miał 12 zbiórek i dziewięć asyst.

Po spotkaniu Westbrook jednak nie wytrzymał i odwiedził "starą" szatnię, by chwilę porozmawiać z kolegami.

"Po meczu mogłem sobie pozwolić już na sentymenty, ale przed interesuje mnie wyłącznie zwycięstwo. Kiedy gram w koszykówkę nie mam przyjaciół ani znajomych. Wszyscy wiedzą, że na parkiecie ze mną się po prostu nie rozmawia" - powiedział.

Mecz był bardzo wyrównany, ale decydująca była trzecia kwarta. Rockets wygrali ją 39:18 i ze spokojem mogli podejść do ostatniej części spotkania. 

Najlepszym zawodnikiem w ekipie z Houston był James Harden. Wprawdzie miał kłopoty z celnością rzutów za trzy punkty (trafił tylko trzy z 14), ale wykorzystał za to 21 na 22 rzuty wolne. W sumie uzbierał dla drużyny 40 punktów. W ekipie Thunder po 22 punkty zanotowali Dennis Schroder i Shai Gilgeous-Alexander.

Reklama

Po dwóch dotkliwych porażkach pierwsze zwycięstwo w tym sezonie ligi NBA odnieśli koszykarze Golden State Warriors. Pokonali na wyjeździe New Orleans Pelicans 134:123, dla których była to czwarta przegrana z rzędu.

Bardzo dobry mecz w barwach gości rozegrał Draymond Green, który dzięki 16 punktom, 17 zbiórkom i 10 asystom, zapisał na swoim koncie pierwsze w tym sezonie triple-double. Najwięcej punktów zdobył z kolei Stephen Curry - 26.

"To, że wygraliśmy jeden mecz nie oznacza wcale, że coś się zmieniło. Cały czas mamy bardzo dużo do poprawy" - podszedł do sprawy racjonalnie Green.

W starciu dwóch niepokonanych w tym sezonie drużyn Philadelphia 76ers pokonała w Atlancie Hawks 105:103. Mecz kibicom mógł się podobać, bo trzymał w niepewności do samego końca. Jeszcze dziewięć sekund przed końcowym gwizdkiem ekipa z Filadelfii prowadziła 103:100. Wtedy do rzutów wolnych stanął Trae Young. Pierwszy trafił, a drugi chybił, ale dobitką popisał się wówczas John Collins. Doszło do wyrównania, a bohaterem ostatniej akcji został Joel Embiid. Kameruńczyk został najpierw sfaulowany, a później dwa razy celnie rzucił i ustalił wynik na 105:103. I to on był też najskuteczniejszym zawodnikiem - 36 punktów.

"To była najjaśniejsza postać w drużynie. Potrzebowaliśmy go, szczególnie w ofensywie" - skomentował trener Brett Brown.

W zespole z Atlanty najwięcej punktów zdobył Trae Young - 25 punktów.

Wyniki poniedziałkowych meczów NBA:

Atlanta Hawks - Philadelphia 76ers            103:105

Detroit Pistons - Indiana Pacers               96:94

Houston Rockets - Oklahoma City Thunder       116:112

Los Angeles Clippers - Charlotte Hornets      111:96

Milwaukee Bucks - Cleveland Cavaliers         129:112

New Orleans Pelicans - Golden State Warriors  123:134

New York Knicks - Chicago Bulls               105:98

Phoenix Suns - Utah Jazz                       95:96

Sacramento Kings - Denver Nuggets              94:101

San Antonio Spurs - Portland Trail Blazers    113:110

Toronto Raptors - Orlando Magic               104:95

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje