Reklama

Reklama

NBA. Rozpoczęcie sezonu w styczniu powiększy straty o miliard dolarów

Władze koszykarskiej ligi NBA obawiają się, że rozpoczęcie nowego sezonu w styczniu zamiast proponowanego końca grudnia dodatkowo powiększy jej straty o kwotę od 500 mln do miliarda dolarów. Zatwierdzenie terminu opóźniają negocjacje ze związkiem zawodników.

Prognozy wskazują, że gdyby ze względu na pandemię koronawirusa kibice nie mogli oglądać spotkań NBA z trybun, przychody ligi uszczupliłyby się o 4 mld dolarów. Rozpoczęcie rozgrywek w styczniu, według szacunków, mogłoby oznaczać dodatkową stratę w wysokości nawet jednej czwartej tej kwoty.

Liga wystąpiła z propozycją rozpoczęcia sezonu 2020/21 tuż przed świętami Bożego Narodzenia, tradycyjnie bogatymi w atrakcyjne mecze NBA w telewizji, i zakończenie rozgrywek przed igrzyskami olimpijskimi w Tokio. W fazie zasadniczej drużyny rozegrałyby po 72 mecze zamiast 82 jak do tej pory.

Reklama

Projekt ten wymaga jeszcze akceptacji stowarzyszenia zawodników (NBPA), z którymi toczą się właśnie rozmowy w sprawie układu zbiorowego pracy.

Przychody ligi mają bezpośrednie przełożenie na limit wynagrodzeń, który obowiązuje kluby. Konsekwencją mniejszych wpływów byłoby obniżenie zarobków koszykarzy ze względu na zapisany w umowie zbiorowej podział przychodów w proporcji 50-50.

Z 30 października na najbliższy piątek przesunięto termin finalizacji rozmów między władzami ligi a NBPA w sprawie zapisów w umowie. Bez zgody zawodników nie można z kolei zatwierdzić kalendarza na przyszyły sezon, a w przypadku terminu inauguracji 22 grudnia, przygotowania musiałyby się rozpocząć już 1 grudnia.

cegl/ giel/

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL