Reklama

Reklama

NBA. Rockets wygrali z Nuggets, Bucks prowadzą na Wschodzie

W meczu czołowych zespołów Konferencji Zachodniej ligi koszykówki NBA Houston Rockets pokonali u siebie Denver Nuggets 125:113. Przegrani z bilansem 26-12 wciąż prowadzą w Konferencji Zachodniej, a "Rakiety" (23-16) zajmują w niej obecnie piątą pozycję.

James Harden zdobył 32 punkty dla gospodarzy (zaliczył też 14 asyst), ale tylko o jeden gorszy był tym razem Clint Capela, który ustanowił rekord kariery. Świetnie dysponowany był też PJ Tucker, który wszystkie 21 pkt uzyskał po rzutach "za trzy".

Rockets odnieśli 12 zwycięstwo w 14 ostatnich spotkaniach i po słabym starcie pną się w górę tabeli. Nuggets przegrali po pięciu kolejnych sukcesach, a w ich szeregach wyróżnił się Serb Nikola Jokic - 24 points, 13 zbiórek, cztery asysty, ale i osiem strat.

"Harden to Harden, na to byliśmy przygotowani. Jednak wśród rywali zbyt wielu zawodników miał swój dzień, byśmy mogli im się skutecznie przeciwstawić" - ocenił szkoleniowiec gości Michael Malone.

Reklama

Zwycięstwo numer 1221 w trenerskiej karierze świętował Greg Popovich po tym, jak jego podopieczni z San Antonio Spurs pokonali na wyjeździe Detroit Pistons 119:107. Po tym meczu urodzony w Chicago szkoleniowiec, który 28 stycznia będzie obchodził 70. urodziny, przesunął się na trzecie miejsce w zestawieniu trenerów z największą liczbą wygranych. Tyle samo sukcesów odnotował Jerry Sloan, a przed nimi są tylko Don Nelson - 1335 i Lenny Wilkens - 1332.

26 punktów dla "Ostróg", w których składzie zabrakło kontuzjowanego Rudy'ego Gaya, uzyskał DeMar DeRozan, a o jeden mniej LaMarcus Aldridge. Wśród "Tłoków" wyróżnił się z 34 punktami Blake Griffin.

Spurs po piątym kolejnym zwycięstwie są na szóstym miejscu na Zachodzie. "Myślę, że plotki o upadku tego imperium były przesadzone. Tam ciągle są wybitni gracze, no i przede wszystkim coach, który gwarantuje pracę na odpowiednim poziomie, profesjonalizm i wyniki" - ocenił szkoleniowiec gospodarzy Dwane Casey.

Dzięki 28 wygranym w 39 występach w sezonie koszykarze Milwaukee Bucks awansowali na prowadzenie w Konferencji Wschodniej. Tym razem we własnej hali zwyciężyli Utah Jazz 114:102.

Wśród gospodarzy brylował Grek Giannis Antetokounmpo zaliczając 30 punktów i 10 zbiórek, natomiast Malcolm Brogdon dodał 21 pkt. Jednak przy niekorzystnym wyniku grę "Kozłów" odmienił Thon Maker, króry wchodząc z ławki zdobył 15 pkt.

"Wygraliśmy przede wszystkim dzięki niemu. To on dodał nam energii, napędzał nasze akcje i był skuteczny" - chwalił rezerwowego Antetokounmpo.

Bohater wieczoru odparł skromnie, że na tym właśnie polega profesjonalizm. "Czekam aż trener mnie wezwie, ale jestem gotowy pomóc zespołowi" - wspomniał Maker.

W zespole "Jazzmanów", zajmujących na Zachodzie 10. miejsce z bilansem 20-21, wyróżnili się Donovan Mitchell - 26 pkt oraz francuski środkowy Rudy Gobert - 14 pkt i 15 zbiórek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje