Reklama

Reklama

NBA: Prezent dla Webbera

Chris Webber sprawił sobie miły prezent na 32. urodziny. Zdobywając 15 punktów pomógł Philadelphii 76ers wygrać z Milwaukee Bucks 118:111.

Chris Webber sprawił sobie miły prezent na 32. urodziny. Zdobywając 15 punktów pomógł Philadelphii 76ers wygrać z Milwaukee Bucks 118:111.

Liderem "Szóstek" był oczywiście Allen Iverson. Obrońca zespołu z Filadelfii rzucił 48 "oczek", trafiając 18 z 30 rzutów z gry, w tym 5 z 8 za trzy. Do tego dodał osiem asyst i cztery przechwyty. - Osiągnąłem wiele w lidze, ale moim najważniejszym celem jest zdobycie mistrzostwa - powiedział koszykarz znany jako "Odpowiedź".

- Mam nadzieję, że nigdy nie będę przyjmował za oczywiste, tego jak gra Allen. On może być jednym z najlepszych graczy na swojej pozycji w historii ligi - stwierdził Jim O'Brien, coach Sixers.

Iverson już po raz siódmy w sezonie przekroczył granicę 40 punktów, a po raz trzeci w spotkaniu przeciwko Bucks. "Odpowiedź" 40 "oczek" zdobył najpierw 12 grudnia, a sześć dni później rzucił "Kozłom" aż 54 punkty.

Reklama

Dla Webbera, który trafił do "Szóstek" tydzień temu, było to pierwsze zwycięstwo w nowych barwach. - W poniedziałek wieczorem rozmawiałem z Allenem o tym, że musimy dzisiaj wygrać, bo to zwycięstwo jest nam potrzebne - powiedział Webber.

Seattle SuperSonics odbili sobie na Indianie Pacers najgorszy występ w tym sezonie. W niedzielę "Naddźwiękowcy" rzucili najmniej punktów w bieżących rozgrywkach (73), przy fatalnej skuteczności (29 procent) przegrywając z Bucks. We wtorek było już zdecydowanie lepiej. Zespół z Seattle wygrał w Indianapolis 101:93. Do zwycięstwa podopiecznych Nate'a McMillana poprowdził Rashard Lewis, który rzucił 30 punktów trafiając 14 z 19 rzutów z gry. - Wtorek był dniem Lewisa. Rashard podejmował dobre decyzje i zdobył dla nas kilka ważnych koszy - powiedział McMillan.

Gospodarze przez prawie całe spotkanie musieli się obyć bez Ricka Carlisle'a. Szkoleniowiec Pacers na początku pierwszej kwarty dostał w przeciągu 24 sekund dwa przewinienia techniczne i musiał opuścić parkiet.

Houston Rockets sprawili w United Center niezłe lanie Chicago Bulls. Prowadzeni przez Tracy'ego McGrady (32 punkty) goście wygrali 119:89. - Przyjeżdżając tutaj byliśmy po trzech porażkach z rzędu, dlatego bardzo chcieliśmy odnieść zwycięstwo na początku naszej wyjazdowej sesji. Teraz czekają nasz ciężkie mecz (m.in z Sonics, Suns i Kings - przyp. red.), stąd musimy wygrywać te spotkania, które powinniśmy - stwierdził McGrady.

Detroit Pistons przedłużyli swoją serię wygranych meczów do ośmiu. We wtorek mistrzowie NBA pokonali w Portland miejscowych Trail Blazers 103:93.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 1 marca

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL