Reklama

Reklama

NBA - popis Jimmy'ego Butlera

Koszykarze San Antonio Spurs odnieśli 10. zwycięstwo z rzędu. We własnej hali wygrali w czwartek z Cleveland Cavaliers 99:95. W Filadelfii Jimmy Butler zdobył 53 punkty, a jego Chicago Bulls wygrali po dogrywce z 76ers 115:111.

Mecz w hali AT&T Center w San Antonio był dla kibiców przedsmakiem play off. Wicelider Konferencji Zachodniej Spurs zwycięstwo nad liderem Zachodniej Cavaliers zawdzięczają zrywowi w czwartej kwarcie.

Reklama

Na początku tej odsłony przegrywali z ubiegłorocznym finalistą ligi 72:75, ale w kolejnych czterech minutach zdobyli 13 punktów nie tracąc żadnego i tego prowadzenia już nie oddali.

Spurs pozostają niepokonani na własnym parkiecie. Było to ich 32. kolejne zwycięstwo w lidze (23. w sezonie) przed własną publicznością. Z dziesięcioma wygranymi z rzędu cieszą się wraz z Los Angeles Clippers najdłuższą serią sukcesów w obecnych rozgrywkach, a w czwartek zostali pierwszym zespołem w historii NBA, który 10-meczowe serie zwycięstw miał w sześciu kolejnych sezonach.

Gospodarzy do triumfu poprowadzili francuski rozgrywający Tony Parker - 24 punkty (11 na 18 z gry) i najlepszy defensywny gracz ligi w poprzednim sezonie Kawhi Leonard, który do 20 pkt i 10 zbiórek dodał po przerwie znakomitą obronę przeciwko LeBronowi Jamesowi. Gwiazdor Cavaliers tylko siedem ze swoich 22 pkt zdobył w drugiej połowie. Tristan Thompson dodał dla gości 18 i 14 zb.

"To był dobry mecz ze znakomitą ekipą Cleveland. Mieliśmy trochę problemów w dwóch pierwszych kwartach, ale potem wywiązaliśmy się z zadania. Moi koledzy stwarzali mi dobre sytuacje do rzutu" - powiedział Parker.

Bohaterem zakończonego dogrywką spotkania w Wells Fargo Center z Filadelfii był Jimmy Butler. Pod nieobecność w składzie hiszpańskiego środkowego Pau Gasola i rozgrywającego Derricka Rose’a kolejny raz potwierdził, że jest liderem zespołu. Jego 53 punkty pozwoliły "Bykom" pokonać 115:111 najgorszy w lidze zespół Sixers, stawiający im tego dnia silny opór.

26-letni skrzydłowy grał 49 minut, trafił 50 procent rzutów z gry (15/30) i 21 z 25 wolnych, miał także 10 zbiórek, osiem asyst i trzy przechwyty. Został czwartym zawodnikiem w historii klubu z Chicago, który przekroczył 50 pkt. Wcześniej uczynili to słynny Michael Jordan (30 razy), Jamal Crawford i Chet Walker. 53 pkt to rekord kariery Butlera i wyrównane najlepsze osiągnięcie sezonu Stephena Curry’ego z Golden State Warriors.

Najwięcej punktów dla Philadelphii zdobyli Robert Covington - 25 i Ish Smith - 24.

Dogrywką zakończyło się także spotkanie przed europejską publicznością rozegrane w O2 Arena w Londynie, gdzie Toronto Raptors pokonali Orlando Magic 106:103. Kyle Lowry uzyskał dla gospodarzy 24 pkt, Kanadyjczyk Cory Joseph dodał 19 (9/11 z gry), a DeMar DeRozan - 13 i 11 zb. W zespole z Florydy wyróżnili się Victor Oladipo - 27 i Francuz Evan Fournier - 21.

Dzień po porażce w Denver (110:112), swojej trzeciej w sezonie, na ścieżkę zwycięstw wrócili broniący tytułu Golden State Warriors, którzy w Oakland pokonali Los Angeles Lakers 116:98. Stephen Curry zdobył dla zwycięzców 26 pkt, z czego 24 rzutami za trzy punkty. Najlepszy wśród pokonanych był Jordan Clarkson - 22.

Pożegnanie Kobego Bryanta z widzami w hali Oracle Arena nie było udane. Gwiazdor Lakers, który po tym sezonie kończy karierę, grał 27 minut i zakończył mecz z dorobkiem ośmiu punktów, sześciu zbiórek i trzech asyst.

Wyniki czwartkowych meczów NBA:

Golden State Warriors - Los Angeles Lakers 116:98

Memphis Grizzlies - Detroit Pistons        103:101

Orlando Magic - Toronto Raptors            103:106 po dogrywce

Philadelphia 76ers - Chicago Bulls         111:115 po dogrywce

San Antonio Spurs - Cleveland Cavaliers     99:95

Utah Jazz - Sacramento Kings               101:103



Dowiedz się więcej na temat: San Antonio Spurs | cleveland cavaliers | chicago bulls | NBA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje