Reklama

Reklama

NBA: Pierwsza porażka Indiany

Koszykarze Indiana Pacers w dziesiątym występie w obecnym sezonie ligi NBA doznali pierwszej porażki. W sobotę przegrali w Chicago z ekipą Bulls 94:110. LeBron James poprowadził Miami Heat do zwycięstwa nad Charlotte Bobcats.

Pacers byli najdłużej niepokonani w bieżących rozgrywkach. Wygrali dziewięć pierwszych spotkań, co jest klubowym rekordem, ale i najdłuższą serią w lidze od 11 lat, kiedy Dallas Mavericks odnieśli 14 zwycięstw na otwarcie sezonie.

W Chicago ekipa z Indianapolis od początku była jednak w odwrocie. Pierwszą kwartę przegrała różnicą 11 pkt, a po dwóch gospodarze prowadzili 60:35. Gdy było 82:49, zrezygnowany trener Pacers czołowych zawodników posadził na ławce rezerwowych.

Reklama

- Dobry początek był decydujący. Rywale spudłowali kilka takich rzutów, po których zazwyczaj piłka wpada do kosza i udało nam się zbudować wyraźną przewagę. Zresztą cały mecz był dobry w naszym wykonaniu - przyznał trener "Byków"  Tom Thibodeau.

Do sukcesu poprowadzili gospodarzy Brytyjczyk Luol Deng, który zdobył 23 pkt, i wracający do składu po kontuzji Derrick Rose - 20. Roy Hillbert z dorobkiem 14 pkt był najskuteczniejszy wśród pokonanych.

- Zdarzają się takie dni, kiedy nic się nie udaje. Mam nadzieję, że nie będziemy mieć ich zbyt dużo - zaznaczył po ostatniej syrenie najlepszy strzelec gości Paul George, który w sobotę uzyskał 12 pkt.

Pacers z bilansem 9-1 pierwsze miejsce w NBA dzielą teraz z San Antonio Spurs. Na Wschodzie na drugiej pozycji plasują się koszykarze Miami Heat (7-3). W sobotę pokonali na wyjeździe Charlotte Bobcats 97:81. To 13. kolejne zwycięstwo nad tym rywalem.

Liderem obrońców tytułu był tradycyjnie LeBron James - 30 pkt. Jako jedyny z pierwszej piątki swojego zespołu zdobył dwucyfrową liczbę punktów. 22 dla gospodarzy uzyskał Kemba Walker.

- Oglądać Jamesa w akcji to wielka frajda. Z jednym wyjątkiem - gdy jesteś trenerem przeciwnej drużyny - przyznał szkoleniowiec gospodarzy Steve Clifford.

Najskuteczniejszy na parkietach NBA był w sobotę Kyrie Irving z Cleveland Cavaliers. Grając w specjalnej masce osłaniającej kontuzjowany nos zdobył 41 punktów (wyrównany rekord kariery), a jego ekipa pokonała na wyjeździe Washington Wizards 103:96 po dogrywce. Marcin Gortat zdobył dla pokonanych 12 punktów, miał 11 zbiórek i po raz piąty w sezonie uzyskał tzw. double-double.

To siódma porażka jego drużyny, a czwarta z rzędu. Już trzeci raz "Czarodzieje" kończyli spotkanie po dogrywce (bilans 1-2).

Najwięcej punktów dla gospodarzy, którzy wystąpili bez kontuzjowanego Trevora Arizy, zdobył Bradley Beal - 28.

Po dziewięciu ligowych występach Wizards mają dwie wygrane, siedem porażek i są - obok Milwaukee Bucks - najgorszym zespołem na Wschodzie. We wtorek, także u siebie, spotkają się z Minnesota Timberwolves (6-4), a w środę w Cleveland będą mieć okazję do rewanżu z Cavaliers (4-7), z którymi przegrali w lidze już cztery ostatnie potyczki.

Wyniki sobotnich meczów sezonu regularnego koszykarskiej ligi NBA:

Charlotte Bobcats - Miami Heat              81:97

Chicago Bulls - Indiana Pacers              110:94

Golden State Warriors - Utah Jazz           102:88

Houston Rockets - Denver Nuggets            122:111

Los Angeles Clippers - Brooklyn Nets        110:103

Milwaukee Bucks - Oklahoma City Thunder      79:92

Minnesota Timberwolves - Boston Celtics     106:88

New Orleans Pelicans - Philadelphia 76ers   135:98

New York Knicks - Atlanta Hawks              90:110

Orlando Magic - Dallas Mavericks            100:108

Washington Wizards - Cleveland Cavaliers     96:103 (po dogr.)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje