Reklama

Reklama

NBA: Nieudany powrót Gortata do Orlando, Polak w cieniu Howarda

Po 15 miesiącach przerwy Marcin Gortat (Phoenix Suns) wrócił do Orlando. Środowego meczu w lidze NBA przeciwko dawnemu klubowi - Magic, nie będzie miło wspominał, gdyż "Słońca" przegrały 93:103. Polski koszykarz zdobył cztery punkty.

Gortat grał 26 minut, trafił tylko jeden z siedmiu rzutów z gry oraz wykorzystał obydwa wolne. Zebrał z tablic dziewięć piłek, ponadto miał po trzy asysty, bloki i faule, a także stratę. Polak był zdecydowanie słabszy od Dwighta Howarda (28 pkt, 16 zbiórek), z którym bez powodzenia rywalizował o miejsce w wyjściowym składzie Magic.

28-letni Gortat występował na pozycji środkowego w zespole z Orlando od marca 2008 do grudnia 2010 roku. Od 15 miesięcy jest w Suns, należy do podstawowych zawodników, ale równie nieudanego występu już dawno nie zanotował w NBA. Wcześniej nie miał okazji grać w barwach "Słońc" przed swoimi dawnymi kibicami.

Reklama

Tylko na początku spotkania Polakowi udało się dwa razy zablokować Howarda i nieznacznie przegrywał z nim walkę na tablicach, ale w miarę upływu czasu (w ostatniej kwarcie Gortat nie grał) było już tylko gorzej. Dużo lepiej prezentowała się też cała ekipa Magic od przyjezdnych, a jej zwycięstwo nie było zagrożone (najwyższa przewaga 22 pkt).

Wśród triumfatorów skuteczniejszy od Howarda był jedynie Ryan Anderson - 29 pkt, w tym siedem "trójek" (na 12 prób). Dla ekipy Suns, która poniosła drugą porażkę z rzędu, 17 pkt zdobył Jared Dudley, a 14 - Robin Lopez.

Z bilansem meczów 23-24 koszykarze z Arizony zajmują dziesiąte miejsce w Konferencji Zachodniej.

Tuż przed nimi są Utah Jazz 24-22 i Houston Rockets 25-22, którzy znajdują się na ósmej pozycji, ostatniej premiowanej awansem do fazy play off. Prowadzi Oklahoma City Thunder 35-12.

W meczu mistrzów NBA z trzech ostatnich sezonów najlepsi w 2009 i 2010 roku koszykarze Los Angeles Lakers pokonali w środę broniących tytułu Dallas Mavericks 109:93. Najlepszą drużyną sezonu pozostają Chicago Bulls, którzy wygrali w Toronto z Raptors 94:82.

Do zwycięstwa Lakers poprowadził Kobe Bryant, który zdobył 30 punktów, miał pięć zbiórek i cztery asysty. W ekipie z Dallas najlepszy był Niemiec Dirk Nowitzki - 26 punktów, dziesięć zbiórek i cztery asysty.

- Nasza obrona nie była wystarczająco dobra. Pozwoliliśmy oddawać rywalom zbyt wiele rzutów, a w ich ekipie było pięciu czy nawet sześciu zawodników nastawionych na ofensywę - skomentował koszykarz Mavericks Lamar Odom.

Chicago Bulls nie mieli żadnych problemów z Toronto Raptors, wygrywając w ich hali 94:82, co było ich trzecim zwycięstwem z rzędu. Piąty już mecz z trybun obejrzał Derrick Rose, ale lidera zespołu "Byków" z powodzeniem zastąpił Luol Deng - 17 pkt, dziesięć zbiórek i trzy asysty. W zespole gospodarzy błysnął DeMar DeRozan - 23 pkt i sześć zbiórek.

- Jesteśmy zespołem, który bardzo dobrze się uzupełnia. Każdy z nas ma mocne strony i staramy się to wykorzystywać na parkiecie - powiedział koszykarz Bulls Kyle Korver.

W meczu Oklahomy City Thunder z Los Angeles Clippers (114:91) w ekipie gospodarzy zadebiutował były zawodnik Lakers Derek Fisher. Jednak nie on grał pierwsze skrzypce. Zabłysnął Kevin Durant - 32 punkty, dziewięć zbiórek i pięć asyst.

- Każda ekipa ma jeden słabszy mecz i musi przez to przejść. Później następuje otrząśnięcie. My też znajdziemy sposób, by prezentować się lepiej - powiedział gracz Clippers Blake Griffin.

Wyniki środowych meczów NBA:

Orlando Magic - Phoenix Suns 103:93

Philadelphia 76ers - New York Knicks 79:82

Toronto Raptors - Chicago Bulls 82:94

New Jersey Nets - Washington Wizards 89:108

New Orleans Hornets - Golden State Warriors 92:101

Oklahoma City Thunder - Los Angeles Clippers 114:91

San Antonio Spurs - Minnesota Timberwolves 116:100

Denver Nuggets - Detroit Pistons 116:115

Dallas Mavericks - Los Angeles Lakers 93:109

Atlanta Hawks - Cleveland Cavaliers 103:102 (po dogrywce)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje