Reklama

Reklama

NBA. Miami Heat wraca do gry. "Żar" pokonał Los Angeles Lakers 115:104 w finale

Koszykarze Miami Heat pokonali Los Angeles Lakers 115:104 w trzecim meczu finału NBA, w którym przegrywają już tylko 1-2.

"Żar" do zwycięstwa w niedzielę poprowadził Jimmy Butler. Zawodnik klubu z Florydy popisał się triple-double. Zdobył 40 punktów, zaliczył 13 asyst i zebrał 11 piłek.

Reklama

Koszykarze Heat wygrali, mimo że drugi mecz z rzędu musieli sobie radzić bez kontuzjowanych Bama Adebayo i Gorana Dragicia.

Butlerowi w niedzielę pomagali debiutant Tyler Herro i rezerwowy Kendrick Nunn, którzy zdobyli po 17 punktów każdy, oraz Duncan Robinson (13 "oczek") i Jae Crowder (12).

- Zwycięstwo - stwierdził Butler po meczu, pokazując na czym była skupiona jego uwaga, mając przecież świadomość tego, że żadnej drużynie nie udało się wygrać serii do czterech zwycięstw, przegrywając w niej 0-3.

- Nie obchodzi mnie triple-double, żaden z jego składników, naprawdę. Chcę wygrać. W niedzielę to nam się udało i jestem zadowolony - dodał.

LeBron James, największa gwiazda Lakers, skończyła spotkanie z 25 punktami, 10 zbiórkami i ośmioma asystami.

Mecz numer cztery we wtorek.

Rozgrywki NBA sezonu 2019/20 z powodu koronawirusa są kończone w Orlando na Florydzie.

Los Angeles Lakers - Miami Heat 104:115

(stan rywalizacji do czterech zwycięstw: 2-1 dla Lakers)

Dowiedz się więcej na temat: Miami Heat | los angeles lakers

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje