Reklama

Reklama

NBA. Marcin Gortat pomógł Los Angeles Clippers pokonać Brooklyn Nets 127:119

Marcin Gortat zdobył 10 punktów, a jego Los Angeles Clippers wygrali na wyjeździe z Brooklyn Nets 127:119. W sobotnich meczach koszykarskiej ligi NBA błysnął Kemba Walker, który uzyskał dla Charlotte Hornets aż 60 punktów.

Polski środkowy mecz rozpoczął w podstawowej piątce. Na parkiecie łącznie spędził tylko 16 minut, ale był bardzo efektywny. Trafił pięć z sześciu rzutów z gry, a oprócz 10 punktów miał także osiem zbiórek. Popełnił jedną stratę i trzy faule.

Clippers przez większość spotkania przegrywali; w drugiej kwarcie różnicą nawet 15 punktów. Na prowadzenie udało im się wyjść dopiero w ostatniej części gry. Najlepsi w ich szeregach byli Włoch Danilo Gallinari oraz Tobias Harris, którzy uzyskali 28 i 27 pkt.

Wśród pokonanych na wyróżnienie zasługują Jarrett Allen - 24 pkt i 11 zbiórek, a także D'Angelo Russell - 23 pkt i 10 asyst.

Reklama

Koszykarze z "Miasta Aniołów" wygrali już cztery mecze z rzędu i z bilansem 10-5 zajmują czwarte miejsce w Konferencji Zachodniej. Na kolejne zwycięstwo szansę mają w poniedziałek, kiedy na wyjeździe zmierzą się ze słabą ekipą Atlanta Hawks (3-13).

60 punktów Walkera to jego rekord kariery, a także najlepszy indywidualny występ w obecnym sezonie w całej lidze. 28-letni rozgrywający miał świetną skuteczność (21/34 z gry i 12/12 wolnych), uzyskał również siedem zbiórek, cztery asysty i cztery przechwyty. Rysą jest jedynie aż dziewięć strat oraz fakt, że Hornets przegrali u siebie po dogrywce z Philadelphia 76ers 119:122.

- Oczywiście jestem z siebie dumny, zdobyć tyle punktów to coś niesamowitego. Jest jednak we mnie też mnóstwo złości, bo przegraliśmy. To wszystko smakowałoby znacznie lepiej przy zwycięstwie - powiedział Walker.

W ekipie gości bardzo dobrze zagrali Kameruńczyk Joel Embiid - 33 pkt i 11 zbiórek oraz Ben Simmons - 23 pkt, 11 zbiórek i dziewięć asyst. Bohaterem 76ers był jednak Jimmy Butler. Pozyskany tydzień temu zawodnik najpierw zablokował atakującego kosz Walkera, a następnie trafił "za trzy", gdy na zegarze pozostawało 0,3 s.

Kryzys dopadł Golden State Warriors. Obrońcy tytułu doznali trzeciej porażki w czterech ostatnich meczach. Tym razem na wyjeździe ulegli Dallas Mavericks 109:112.

Podłożem słabszej postawy "Wojowników" są problemy zdrowotne. Z powodu kontuzji zagrać nie mogli Stephen Curry i Draymond Green. Ciężar gry wziął na siebie Kevin Durant, ale jego 32 pkt okazało się niewystarczające.

Wśród Teksańczyków prym wiódł Luka Doncić. 19-letni Słoweniec uzyskał 24 pkt, a w kluczowych momentach ręka mu nie zadrżała. Na 1.10 min przed końcem wyprowadził swój zespół na prowadzenie, a na 7,2 s przed ostatnią syreną powiększył je do czterech punktów skutecznie wykonując rzuty wolne.

"Uwielbiam rzuty w końcówce. NBA to oczywiście największa liga na świecie, ale robiłem takie rzeczy już w Realu Madryt" - powiedział Doncic, który pół roku temu razem z "Królewskimi" triumfował w Eurolidze.

Mimo przegranej Warriors z bilansem 12-5 utrzymali prowadzenie w Konferencji Zachodniej. Na Wschodzie i zarazem w całej lidze najlepsze jest Toronto Raptors (13-4).

Wyniki sobotnich meczów koszykarskiej ligi NBA:

Brooklyn Nets - Los Angeles Clippers      119:127

Charlotte Hornets - Philadelphia 76ers    119:122 (po dogrywce)

Indiana Pacers - Atlanta Hawks             97:89

Orlando Magic - Los Angeles Lakers        130:117

New Orleans Pelicans - Denver Nuggets     125:115

Boston Celtics - Utah Jazz                 86:98

Chicago Bulls - Toronto Raptors            83:122

Houston Rockets - Sacramento Kings        132:112

Dallas Mavericks - Golden State Warriors  112:109

Phoenix Suns - Oklahoma City Thunder      100:110

Tabele ligi NBA

Eastern Conference
Atlantic Division
1.Brooklyn Nets
2.Boston Celtics
3.New York Knicks
.Philadelphia 76ers
5.Toronto Raptors
Zobacz pełną tabelę

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne