Reklama

Reklama

NBA: Ma rekord, ale wciąż nie ma tytułu

To o czym pisano od paru dni stało się faktem. Trener Golden State Warriors Don Nelson stał się coachem z największą liczbą zwycięstw w historii NBA, wyprzedzając byłego trenera Sonics, Blazers,Cavaliers, Hawks, Raptors i Knicks - Lenny'ego Wilkensa.

Minionej nocy "Wojownicy" odnieśli dopiero (ale zarazem jak ważną dla ich bossa) 24. wygraną w zbliżającym się do końca sezonie. Największy udział w zwycięstwie 116-107 na "Leśmymi Wilkami" z Minnesoty, mieli Stephen Curry (27pkt/14as/8zb) i ściągnięty z NBDL via Portland Trail Blazers - Anthony Tollivier. Podkoszowy Nelsona uzyskał w tym spotkaniu rekordowe dla siebie w NBA - 34 oczka!

Wracając jednak do Nelsona, jest on zwolennikiem ładnej dla oka taktyki, RUN&GUN! czyli biegaj i rzucaj. Jego teamy, a prowadził dotychczas Milwaukee Bucks, dwukrotnie Golden State Warriors, New York Knicks i Dallas Mavericks, nie raz rozbijały przeciwników szaloną ofensywą i ogromnym tempem gry!

Reklama

70-letni trener , to również były zawodnik ligi NBA, a karierę spędził grając dla Chicago Zephyrs, Los Angeles Lakers i Boston Celtics (od 1962 do 1976). Jego koszulka z zastrzeżonym numerem "19" wisi pod kopułą hali w Bostonie.

Na początku swojej kariery "Donie" prowadził "Kozły" z Wisconsin, a tam wykreował świetnych strzelców pokroju Ricky'ego Pierce'a, Craig'a Hodgesa i Sydney'a Moncriefa. W przeciągu 10. sezonów z Bucks zdobył min. tytuł mistrza Dywizji.

Jako szkoleniowiec "Kozłów" dwukrotnie otrzymał on wyróżnienie Trenera Roku! Trzeci laur tego typu przypadł mu już w Oakland. Tam stworzył słynne trio RUN TMC co tyczyło się graczy All Star - Tim'a Hardaway'a, Mitcha Richmonda i Chrisa Mullina. W szeregach Warriors też miał okazję pracować z wielkimi talentami pokroju Chrisa Webbera i Latrella Spreewella, grając najładniejszą dla oka koszykówkę (wraz z Sonics i Suns). Niestety konflikt z Webberem i jego spór o wysokość nowego kontraktu z klubem zatrzymało rozwój zespołu Nelsona, a Webber odszedł do ówczesnych Bullets.

Nelson jednak dostał ogromne wyróżnienie, a trud jego pracy został doceniony przez szefów Amerykańskiego Związku Koszykówki. W 1994 wraz z drugim Dream Teamem zdobył mistrzostwo świata w Toronto. Osobistą przyjemnością była wówczas praca z Shaq'iem, Mourningiem, Wilkinsem i Dumarsem czy finalistami NBA - Johnsonem i Majerlem.

Kolejny, może niewłaściwy przystanek w 1995 roku to szatnia New York Knicks. Tam Donie miał okazję rozpocząć przebudowę Knicks, po erze Pata Riley'a. Ten klub próbował też zmienić dotychczasowy rekordzista Lenny Wilkens. Jednak jak grają Knicks wiemy nie od dziś do dziś.

W 1997 zaufało mu ówczesne szefostwo Mavericks. W Dallas zbudował grunt pod zespół późniejszych finalistów NBA, kreując MVP - Dirka Nowitzkiego. Steve Nash i Mike Finley byli innymi ważnymi postaciami potężnej siły ataku Mavs.

W czołówce najlepszych trenerów Nelson jest jednak, obok Jerry'ego Sloana, coachem, który nie zdobył mistrzostwa ligi! Mimo 1333. wygranych (jedną mniej ma Lenny Wilkens - z jednym mistrzostwem) nie udało się trenerowi Nelsonowi zdobyć tytułu. Na trzecim miejscu plasuje się 5-krotny zdobywca mistrzostwa - Pat Riley (1210). Czwarty jest wspomniany Sloan (1187 i pnie się w górę).

Zastanawiam się, zgodnie z doniesieniami amerykańskiej prasy, czy ten sezon nie będzie pożegnalnym sezonem z trenerką nowego rekordzisty pod względem wygranych?

Dyskutuj o NBA na naszym blogu!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje