Reklama

Reklama

NBA: Los Angeles Clippers bez pomocy Marcina Gortata wygrali z Phoenix Suns

Koszykarze Los Angeles Clippers pokonali u siebie Phoenix Suns 115:99 i umocnili się na prowadzeniu w tabeli Konferencji Zachodniej ligi NBA. Ekipie z "Miasta Aniołów" tym razem nie pomógł Marcin Gortat, któremu dokuczał ból pleców.


Postawa Clippers jest największym zaskoczeniem pierwszej części sezonu. Przed jego rozpoczęciem eksperci typowali, że zespół nie ma szans na awans do fazy play off i dodatni bilans. Tymczasem z 20 dotychczasowych meczów podopieczni trenera Doca Riversa wygrali 14.

Reklama

Kluczem do sukcesu Clippers jest przede wszystkim bardzo dobra gra w obronie. W meczach z nimi rywale trafiają średnio 43,5 proc. rzutów z gry. Przeciwko żadnej innej drużynie zdobywanie punktów nie przychodzi tak trudno.

W starciu z Suns, którzy z zaledwie czterema wygranymi zamykają zestawienie na Zachodzie, byli zdecydowanymi faworytami. Mecz długo jednak był wyrównany, a kluczowa okazała się trzecia kwarta. W niej gospodarze osiągnęli 20 punktów przewagi i już do końca kontrolowali spotkanie.

W szeregach Clippers najlepszy był Włoch Danilo Gallinari - 28 punktów, 10 zbiórek i cztery asysty. Lou Williams dołożył 20 pkt, a Tobias Harris 18 pkt i 10 zbiórek. Po 12 punktów i zbiórek uzyskał natomiast zastępujący Gortata w wyjściowym składzie Serb Boban Marjanovic.

"Mamy dużo pewności siebie. Wiemy, co potrafimy. Jesteśmy zadowoleni z wyników, ale mamy świadomość, że sezon to prawdziwy maraton, a dopiero jest listopad" - powiedział Gallinari.

Koszykarze z "Miasta Aniołów" kolejny mecz rozegrają już w czwartek, na wyjeździe z Sacramento Kings (10-10).

W środę 107. w karierze triple-double uzyskał Russell Westbrook i w klasyfikacji wszech czasów zrównał się z Jasonem Kiddem. Częściej dwucyfrowy dorobek w trzech statystykach notowali tylko Oscar Robertson - 181 i Magic Johnson - 138.

Rozgrywający Oklahoma City Thunder na swoim koncie zapisał 23 pkt, 19 zbiórek i 15 asyst, a jego zespół pokonał na własnym parkiecie Cleveland Cavaliers 100:83.

Triple-double miał także James Harden (25 pkt, 17 asyst i 11 zbiórek) z Houston Rockets, jednak dobra gra słynnego brodacza nie wystarczyła do zwycięstwa. "Rakiety" u siebie uległy Dallas Mavericks 108:128.

Luka Doncic zdobył dla gości 20 pkt i jest na dobrej drodze, by zgarnąć nagrodę dla najlepszego debiutanta. 19-letni Słoweniec średnio notuje bowiem 19,1 pkt i to w dużej mierze dzięki niemu Mavericks grają lepiej niż się spodziewano.

"Od początku mówiłem, że naszym celem jest awans do fazy play off i robimy wszystko, aby go osiągnąć" - podkreślił Doncic.

Mavericks z bilansem 10-9 zajmują na Zachodzie ósme miejsce - ostatnie premiowane awansem. Natomiast największe rozczarowanie to postawa Rockets (9-11), którzy byli najlepszym zespołem sezonu zasadniczego 2017/18.

"Oczywiście nikt nie jest szczęśliwy i wszyscy szukamy odpowiedzi. Czasami mamy przebłyski świetnej gry, ale musimy to utrzymać na dłużej" - powiedział trener Rockets Mike D'Antoni.

Minionej nocy indywidualnie wyróżnił się też Damian Lillard. Rozgrywający Portland Trail Blazers zdobył 41 pkt w wygranym u siebie meczu z Orlando Magic 115:112.
Wyniki środowych meczów koszykarskiej ligi NBA:

  • Brooklyn Nets - Utah Jazz                    91:101
  • Charlotte Hornets - Atlanta Hawks           108:94
  • Houston Rockets - Dallas Mavericks          108:128
  • Los Angeles Clippers - Phoenix Suns         115:99
  • Milwaukee Bucks - Chicago Bulls             116:113
  • Minnesota Timberwolves - San Antonio Spurs  128:89
  • New Orleans Pelicans - Washington Wizards   125:104
  • Oklahoma City Thunder - Cleveland Cavaliers 100:83
  • Philadelphia 76ers - New York Knicks        117:91
  • Portland Trail Blazers - Orlando Magic      115:112
Dowiedz się więcej na temat: Los Angeles Clippers | NBA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje