Reklama

Reklama

NBA. Lakers z pierwszym zwycięstwem w lidze

Ekipa Los Angeles Lakers przerwała swoją długą serię porażek i zwyciężyła Memphis Grizzlies 121-118. Najlepiej punktującym zawodnikiem na parkiecie był jednak gracz zespołu z Tennessee Ja Morant.

Wszyscy kibice "Jeziorowców" liczą na to, że mecz, który został rozegrany w Staples Center w poniedziałkową noc czasu polskiego jest pierwszą jaskółką lepszych czasów dla zespołu prowadzonego przez Franka Vogela. Lakers zwyciężyli niewielką, bo zaledwie trzypunktową przewagą, ale jest to cenna zaliczka przed kolejnymi spotkaniami sezonu regularnego, bo dotychczas sporo wskazywało na to, że LAL dopiero się "docierają" - i to w bólach.

Poniedziałkowy triumf jest pierwszą wygraną franczyzy od połowy sierpnia - o ile wliczymy starcia rozgrywane w ramach Summer League. W przedsezonowych przygotowaniach Lakers nie wygrali ani razu, a przy sześciu przegranych meczach okazali się najgorszą drużyną okresu sparingowego. Porażki z Suns i Nets były szczególnie bolesne, bowiem te dwie ekipy, stawiane w roli faworytów do tytułu w tym sezonie, rozbiły "Jeziorowców" różnicą ponad 25 pkt.

Reklama

NBA. Los Angeles Lakers wygrywają, Ja Morant najlepszy na parkiecie

Tym razem było jednak inaczej, a LAL dosyć spokojnie przeszli przez dwie pierwsze kwarty potyczki z Grizzlies, budując niewielką przewagę nad rywalami. Dopiero w trzeciej kwarcie zespół z Memphis starał się nieco nadgonić i nawet wyszedł na prowadzenie, ale Lakers "dowieźli" jednak zwycięstwo do końcowej syreny.

Dla Lakers najlepiej punktował Carmelo Anthony, który grając jedynie przez niecałe 28 minut zdobył 28 pkt. Nieco mniej "oczek" dopisali do swoich kont Davis (22 pkt) i James (19 pkt).

Prawdziwą gwiazdą na parkiecie był jednak Ja Morant. Rozgrywający Grizzlies zdobył aż 40 pkt, do tego dołączył także m.in. 10 asyst. W kluczowym momencie, pod sam koniec meczu, spudłował jeden z przynależnych mu rzutów wolnych i zniweczył szansę na - przynajmniej - wyrównanie stanu rywalizacji.

NBA. Niespodziewana porażka Brooklyn Nets

Innym ciekawym wydarzeniem ostatniej kolejki spotkań NBA była dość niespodziewana porażka Brooklyn Nets z Charlotte Hornets. "Szerszenie", które z całą pewnością nie były stawiane w roli faworytów w tym meczu, wygrały aż 111-95, kontynuując serię zwycięstw w sezonie zasadniczym (dwa pierwsze spotkania to triumfy nad Cavaliers oraz Pacers).

PaCze

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL