NBA - Lakers lepsi od Spurs, zwycięstwa Knicks i "Tłoków"

Koszykarze Los Angeles Lakers pokonali po dogrywce w meczu ligi NBA w San Antonio broniących tytułu Spurs 112:110. W innych piątkowych spotkaniach serię porażek przerwały New York Knicks i Detroit Pistons.

Bohaterem "Jeziorowców" był tego dnia Nick Young, który zdobył 29 punktów, w tym decydującą o zwycięstwie "trójkę" na niespełna osiem sekund przed końcową syreną.

Reklama

Kobe Bryant zanotował kilka słabszych momentów. Trafił 22 pkt, co daje w całej jego karierze wynik 32 284 pkt. Brakuje mu jeszcze ośmiu do zrównania się z trzecim w klasyfikacji strzelców wszech czasów Michaelem Jordanem.

O 36-letnim koszykarzu było głośno w mediach dzień wcześniej za sprawą przemowy motywacyjnej wygłoszonej na treningu do kolegów z drużyny. Sfrustrowany słabym bilansem w pierwszych 22 spotkaniach (wówczas wynosił on 6-16) lider ekipy z Los Angeles porównał ich wówczas do...papieru toaletowego.

- Wszyscy możemy krytykować cały dzień mój styl przewodzenia temu zespołowi. Możecie siedzieć i czuć się z tym niekomfortowo, ale działam tak od czasów szkoły średniej. Gramy tu o mistrzostwo - zaznaczył Bryant.

Jego drużyna cieszyła się tego dnia z siódmego zwycięstwa w sezonie, zaś gracze z San Antonio ponieśli siódmą porażkę. Z dobrej strony w ich szeregach pokazał się Tim Duncan - zdobywca 19 pkt i autor 18 zbiórek. "Ostrogi" wygrały wcześniej sześć meczów z rzędu.

Rozgoryczenia po porażce nie ukrywał trener gospodarzy Gregg Popovich. "Jestem bardzo rozczarowany" - przyznał.

W jego zespole 17 minut rozegrał mający ostatnio problemy ze ścięgnem udowym Tony Parker. Francuz rzucił pięć pkt.

Po raz pierwszy od 14 listopada ze zwycięstwa cieszyli się zawodnicy Detroit Pistons, którzy wygrali na wyjeździe z Phoenix Suns 105:103. Zakończyli tym samym serię 13 porażek. Bohaterami gości byli Kentavious Caldwell-Pope, który trafił za trzy pkt na minutę przed końcem spotkania, oraz Andre Drummond, który popisał się tzw. double-double (23 pkt i 14 zbiórek). Najlepszy w ekipie "Słońc" był Goran Dragic. Słoweniec rzucił 18 pkt.

Nieco krócej na triumf czekali koszykarze New York Knicks, którym udało się pokonać w Bostonie Celtics 101:95. Wcześniej 10 razy schodzili z parkietu pokonani. Widać było dobry wpływ wracającego do gry po krótkiej przerwie Carmelo Anthony'ego, który zapisał na swoim koncie najwięcej pkt w zespole - 22. O sześć więcej zanotował najlepszy wśród rywali Jeff Green.

Najefektowniej tego wieczora spisał się jednak pod tym względem LeBron James. Mimo 41 pkt swojego lidera Cleveland Cavaliers przegrali na wyjeździe z New Orleans Pelicans 114:119. Gospodarzom w odniesieniu zwycięstwa nie przeszkodził fakt, że przez większość spotkania musieli sobie radzić bez Anthony'ego Davisa. Opuścił on boisko już w szóstej minucie, skarżąc się na ból w klatce piersiowej. "Pelikanów" do zwycięstwa poprowadzili Tyreke Evans i Ryan Anderson, którzy łącznie zdobyli 61 pkt.

Dowiedz się więcej na temat: NBA | Kobe Bryant | Lake Los Angeles

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje